Bierecki swoją działalność opiera na trzech filarach: SKOK-ach, polityce i "wpływach w prawicowych mediach". Według żurnalistów Kaczyński już dostrzegł jego ambicje, więc - poki co - próbuje Biereckiego na przemian to temperować, to głaskać.
"Systematycznie rozszerza swoją strefę wpływów w środowisku PiS. Dba o posłów z drugiego szeregu, zatrudnia ich rodziny, sponsoruje imprezy w ich okręgach wyborczych. Rozmówcy tygodnika "Wprost", szacują, że w "partii Biereckiego" może być nawet co czwarty ze 135 posłów PiS. Bierecki jest też jednym z niewielu członków klubu PiS utrzymującym ciepłe stosunki z ziobrystami. Ziobro wsparł go mocno podczas kampanii wyborczej, choć sam był już wówczas na wylocie z PiS i odwiedzał głównie kandydatów, których mógł potem z partii wyprowadzić. W wydawanej przez SKOK „Gazecie Bankowej” zatrudnienie znalazła nawet Patrycja Kotecka, żona Ziobry" - wtóruje redakcji tygodnika portal Wp.pl.
– Jarosław jest pod ścianą. Zdaje sobie sprawę, że Bierecki prowadzi polityczny casting. Jeśli nie będzie miał szans na realizację swych ambicji w PiS, to może poprzeć Ziobrę. Pieniądze SKOK mają w tej grze duże znacznie – mówi tygodnikowi anonimowy współpracownik Kaczyńskiego. Według dziennikarzy Bierecki ma duże ambicje związane z tymi wyborami. Ich zdaniem niektórzy posłowie PiS widzą w nim nawet kandydata na prezydenta.

