27 stycznia 1945 Armia Czerwona wyzwoliła obóz Auschwitz-Birkenau. Do momentu wyzwolenia, Niemcy zamordowali w Auschwitz ponad milion osób, głównie Żydów, a także Polaków, Romów i radzieckich jeńców wojennych.
"Zasadniczymi elementami nazistowskiej ideologii były: nienawiść do Żydów, demokracji, komunizmu, oraz przekonanie o wyższości narodu niemieckiego nad innymi. Dążąc do stworzenia "czystego rasowo" społeczeństwa, niemieccy naziści planowali zagładę Żydów, ale także Słowian, Romów (Cyganów) i innych" - czytamy w publikacji Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau "Auschwitz. Historia i Traźniejszość".
Zasadniczymi elementami nazistowskiej ideologii były: nienawiść do Żydów, demokracji, komunizmu oraz przekonanie o wyższości narodu niemieckiego nad innymi. Dążąc do stworzenia „czystego rasowo” społeczeństwa niemieccy naziści planowali zagładę Żydów, ale także Słowian, Romów (Cyganów) i innych.
Od 1942 Auschwitz-Birkenau stał się fabryką śmierci działającą z zatrważającą skutecznością. "[...] stał się ośrodkiem masowej zagłady europejskich Żydów. Ginęli oni tylko ze względu na swoje pochodzenie [...]. Po selekcji mordowano w komorach gazowych większość z nowo przywiezionych ludzi, uznanych przez lekarzy SS za niezdolnych do pracy: osoby chore, starsze, kobietyw ciąży, dzieci. Osób tych nie wprowadzanodo ewidencji obozowej, tzn. nie oznaczano ich numerami i nierejestrowano" - czytamy dalej w opracowaniu Muzeum.
Polskie Radio
***
- O Auschwitz zawsze trzeba będzie przypominać, by wyciągnąć z tego jakąś lekcję. Jesteśmy odpowiedzialni jedni za drugich - mówił w Polskim Radiu 24 dr Marcin Urynowicz, historyk, IPN. 27 stycznia 2017 r. na terenie Miejsca Pamięci odbywają się obchody upamiętniające 72. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.
Głównym tematem 72. rocznicy będzie „Czas”, symbolizowany przez zegarek, który został odnaleziony podczas prac archeologicznych prowadzonych w rejonie komory gazowej i krematorium III w 1967 r., a który powrócił do Muzeum w tym roku. Dr Marcin Urynowicz mówił, że odchodzenie naocznych świadków Holokaustu stawia nas w trudnym położeniu.
- Pani premier Beata Szydło powiedziała, że słyszała opowieści dziadków jak zostawiali kromki chleba, jak czuli woń palonych ludzi. My wkraczamy teraz w taki moment naszych dziejów, gdzie bezpośrednich świadków tamtych wydarzeń w zasadzie już nie ma. Nasze dzieci i wnuki nie będą już miały od kogo usłyszeć „ja widziałem, ja czułem, ja doświadczyłem” – powiedział gość Polskiego Radia 24.
Według historyka zacieranie się pamięci o okropnościach wojny może prowadzić do nowych konfliktów w Europie. - Wojny i konflikty zbrodnie, które prowadzą do fizycznej eliminacji przeciwnika na ogół mają tendencję do powtarzania się. Jak jedno pokolenie doświadczy wojny, to już się jej tak obawia, że nie chce jej powtarzać. Jeśli następne pokolenie nie jest uczone, do czego wojna może prowadzić, to ono nie zdaje sobie z tego sprawy i prze do wojny. Europę bardzo przejęły doświadczenia wojenne i z lęku zaczęła działać, by wojna się już nie powtarzała – stwierdził dr Urynowicz.
Jak podkreślał gość Polskiego Radia 24, „konflikty były i będą na świecie”, mimo pamięci o II. wojnie światowej.
- Pytanie czy jesteśmy w stanie odpowiednio zareagować na obecne konflikty. Doświadczenie pokazuje, że nie. Wojna trwa dalej, ludzie nadal giną, a my jako świat nic z tym nie robimy. Ci, którzy decydują o świecie albo rozgrywają własne interesy, albo się boją jedni drugich – komentował.
Więcej na stronie Polskiego Radia.
bbb/Polskie Radio
