Już dziś Amerykanie będą brać udział w największym losowaniu loterii w historii ich kraju, a także całego świata. Tak gigantycznej sumy do wygrania jeszcze nie było.
Loteria "Powerball" to obok innej amerykańskiej loterii "Mega Millions" jedna z największych tego typu zabaw na świecie. Choć czy słowo "zabawa" wciąż jest adekwatne do sytuacji, gdy zwycięzca loterii dołączy do elitarnego grona miliarderów?
A właściwie... nie dołączy. Bo choć w "Powerball" do wygrania jest zawrotna suma wynosząca 1,5 miliarda dolarów, to ogromną część tej kwoty zwycięzcy odbierze amerykański fiskus. W USA podatek od wygranej jest bardzo wysoki i wynosi 40 proc., co oznacza, że przyszły szczęśliwiec dostanie do ręki "tylko" 900 milionów dolarów. Chyba, że zdecyduje się nie na wypłacenie wszystkiego od razu, lecz rozłożenie wypłaty na 29 lat. W takim przypadku amerykański urząd skarbowy nie będzie ingerował.
Gigantyczna wygrana w przeliczeniu na naszą walutę dałaby ponad 3,5 miliarda złotych. Ewentualny zwycięzca z miejsca stałby się więc jednym z najbogatszych Polaków. Co można zrobić z taką kwotą? Właściwie wszystko. Dla zobrazowania skali warto tylko nadmienić, że budowa Stadionu Narodowego w Warszawie kosztowała 2 miliardy złotych.
Matematyczna szansa na zwycięstwo wynosi 1 do 292 mlionów (a więc jest kilkukrotnie mniejsza niż szansa na... zostanie prezydentem USA). A jednak zważywszy, że w loterii biorą udział miliony, wśród nich z dużym prawdopodobieństwem znajdzie się jeden przyszły bogacz.
emde/wsencie.pl/cnn.com
