Nasz kraj powinien być bardziej aktywny w kształtowaniu polityki na północno-wschodnich rubieżach Europy, szczególnie na terenie dawnych Inflant Polskich i Wileńszczyzny.

 

Dlaczego zapytany w Wilnie Polak bezbłędnie wskazuje drogę? Bo Polacy nigdy się z Wileńszczyzny nie wyprowadzili i czują się jak u siebie. Pamięć o ojczyźnie pielęgnowana jest także w łotewskiej Łatgalii czy północno-zachodniej Białorusi. Polityka polska w tych regionach jest bierna, żeby nie powiedzieć – defensywna.

Jedyne informacje, które docierają z Krajów Bałtyckich do ojczyzny dotyczą dyskryminacji mniejszości polskiej na Litwie. Wiele z nich jest uwypuklanych celowo przez kremlowską agenturę. Wzajemne niechęci oczywiście istnieją, ale ich podgrzewanie jest na rękę wyłącznie Moskwie.

Im dalej na Północ, tym o Polakach mówi się mniej, a przecież w Inflantach związki z krajem są równie silne, a nastroje dużo bardziej przyjazne niż na Litwie. W łotewskiej Łatgalii – regionie graniczącym z Litwą i Białorusią, kilkudziesięciotysięczna mniejszość polska jest wciąż mocna, kultywując tradycję i język – być może przez ostatnie pokolenie.

Jeśli istnieją jakieś inicjatywy to są one podejmowane często przez entuzjastów. Kościoły, gdzie wciąż odprawia się Eucharystię w języku polskim, coraz bardziej pustoszeją. Staruszkowie odmawiają modlitwy ze zmurszałych książeczek do nabożeństwa. Nowych już nikt nie wydrukuje.

Zamiast polskiej, kwitnie za to rosyjska propaganda. Kto chciałby sobie przypomnieć jak wyglądało pranie mózgu za czasów sowieckich, powinien oglądać państwowe rosyjskie programy informacyjne. Co robi premier, co prezydent, problemy USA, problemy Unii. W Rosji nowoczesność, sukcesy, rozwój, bogactwo. Na Zachodzie przestępczość, kryzys, zapaść, zagrożenie. Godzina manipulacji i tak w kółko.

Rosja wygrywa jednak w Krajach Bałtyckich. Propaganda robi swoje. Rosyjskojęzyczna mniejszość jest lojalna i w pewnym sensie antyzachodnia. Dlatego Polska powinna być jak najbardziej aktywna na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Wciąż brakuje niezależnych mediów w tych krajach, pielęgnacji wzajemnych związków, historii, wspólnego planowania przyszłości. Miejmy nadzieję, że w polityce wschodniej także nastąpi dobra zmiana. Zapowiedź powołania Telewizji Wyszehradzkiej, pod przywództwem TVP, może być pierwszym zwiastunem przełomu.

Tomasz Teluk