Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik w rozmowie z tą właśnie gazetą robi to, co potrafi najelpiej: Lży. Lży Prawo i Sprawiedliwość, lży prawicę, ale lży też po prostu Polaków.
Michnik przekonuje, że gdy był niedawno w Stanach Zjednoczonych, pytany o sytuację polityczną w Polsce odpowiadał pytaniem o Trumpa. Dlaczego? "Bo to jest empiryczny dowód na to, że nie tylko Polacy zwariowali. To zjawisko międzynarodowe".
Następnie stwierdził, że PiS jest partią autorytarną, a Platforma robiła wiele rzeczy dobrych. Powiedział dosłownie: "Kiedy Platforma powstawała, byłem wobec niej w kontrze. Rządziła tym krajem raz lepiej, raz gorzej, ale wiele rzeczy zrobiła dobrych, i to było w ramach przyzwoitości. A teraz masz władzę, która robi z Polski państwo autorytarne".
Uznał następnie, że to, co dzieje się w Polsce, przypomina choćby Rosję i Ukrainę. "Oni skrywali swoją autentyczną, agresywną twarz. Ale przed wyborami napisałem, że będziemy mieli jedwabną dyktaturę, model putinowski. Jeżeli popatrzymy, co się dzieje w całym regionie - Rosja, Ukraina, Słowacja, Węgry - to wszędzie widać tego wirusa, który wciąż nie ma dobrej definicji" - ocenił Michnik.
Jak dodał, nie jest to faszyzm, ale "raczej pełzający zamach stanu: krok po kroku rozmontowują demokratyczne państwa".
Według Michnika "wszystkie reformy Kaczyńskiego oznaczają destrukcję państwa polskiego. Tego wszystkiego, co udało się zbudować przez ostatnie 27 lat".
Dezawuował następnie prezydenta Andrzeja Dudę, stwierdzając, że nie można mówić o nim nawet jako o "żołnierzu Kaczyńskiego", bo słowo "żołnierz" przywołuje też męstwo i odwagę. Tymczasem według Michnika "mówienie na poważnie o prezydencie Dudzie świadczy o tym, że się ma w duszy wielki zmysł okrucieństwa".
Następnie hucpiarzy z KOD zaczął przyrównywać do KOR, ROPCiO czy KIK. Jego zdaniem KOD "na dzisiaj już wygrał", a choć jego przyszła rola jeszcze się wykuwa, to spodziewać można się wiele.
Wreszcie Michnik powiedział, że z Kaczyńskim rozmawiać już nie można, po tym, co zrobił. "Wielokrotnie bywałem w sporze z Jarkiem, ale nawet wtedy, kiedy kompletnie się z nim nie zgadzałem, po swojemu go szanowałem. Jednak demontaż państwa prawa i łamanie konstytucji to są granice, po przekroczeniu których nie ma już dyskusji" - stwierdził.
Ot, "Gazeta Wyborcza"...
kad
