A co z patriotyzmem, wartościami narodowymi? - zapytał Michnika Jan Sandecki, w książce "Kim sa Polacy" i przedstawiamy jego odpowiedź publikowaną w gazecie.pl:



- "Nie powinniśmy rezygnować z dumy oraz troski o własną tradycję i historię. Pozytywna jest zdrowa duma ze swego narodu, do której po ostatnich dwudziestu trzech latach Polska ma prawo. Paradoksalnie ci, co najwięcej mówią o chwale narodowej i patriotyzmie, prawa do tej dumy nam odmawiają. Mówią, że katastrofa, eksterminacja, że Polska ginie. Jak czasem czytam sprzeciwy młodych lewicowców, obserwuję te wszystkie manify - to jest w nich sporo przesady. Na złość prawicy młoda lewica odwraca się tyłkiem do wartości narodowych. To jest bardzo niemądre. A zupełnie już głupie - jeżeli patriotyzm artykułuje się jako organizowanie wrogości wobec zagranicznego kapitału. Oczywiście, naszą szansą jest otwieranie się na innych. Jak to będzie z młodymi, kto weźmie wśród nich górę? Czy może organizujący Marsze Niepodległości, podpalający samochody telewizji? Antoni Gołubiew, kiedy w "Tygodniku Powszechnym" były rozmowy o historii, zwykł mówić: "Zobaczycie, jedno jest pewne: zawsze będzie inaczej". I ja się tego trzymam.



W moim życiu zawsze było inaczej. Należałem do ludzi, którzy się bali, że jak skończy się komunizm, to nastąpi taka eksplozja nacjonalizmu, że w Polsce będą pogromy antyrosyjskie. Nie było ani jednego. Rosjanie w Polsce nie czują się dziś zagrożeni. To oceniam pozytywnie. Ale wiem, jak łatwo nacisnąć na strunę nienawiści wobec sąsiadów. Wiem to po sobie, a jestem przecież taki sam jak inni Polacy. Gdy czytałem wypowiedzi Eriki Steinbach, która dowodzi, że największymi ofiarami II wojny światowej byli wypędzeni Niemcy, to mi się scyzoryk w kieszeni otwierał. Niedawno byłem w Rosji i prywatnie rozmawiałem ze znanym rosyjskim komentatorem, który mówił: "Wy, Polacy, toście nas uciskali do 1939 roku i my odebraliśmy, co nasze, Białoruś i Ukrainę. Bo my byliśmy, jesteśmy i będziemy imperium". Gdy takie rzeczy słyszę, czuję, że rodzi się we mnie ciemny polski nacjonalista" - mówi Michnik.

 

Widać, że modny dziś patriotyzm, duma narodowa, a nawet nacjonalizm (choć ciemny), jest już nawet na topie w "Gazecie Wyborczej". Naczelny dał salonowi czytelny sygnał, że nie ma strachu, że za wyrządzone krzywdy nie było nawet pogromów Rosjan to, co nam oni zrobią. Czekamy więc niecierpliwie na dalsze patriotyczne deklaracje. Kiedyś tak zestarchanych, a dziś "ocalonych", nieustannie pouczających rzesz rodem z Czerskiej. Można odnieść wrażenie, że jak tak dalej pójdzie to niewykluczone, że ich delegacja pojawi się nawet na Marszu Niepodległości z transparentem: "Pozwalamy, macie prawo być dumni".
 

Jarosław Wróblewski/wyborcza.pl