W swoim oświadczeniu będącym odpowiedzią na wspólny apel biskupów polskich i rosyjskich Adam Michnik zdystansował się (rozumiem, że jako przedstawiciel jednoosobowego Kościoła czerskiego) od treści tego, co napisali chrześcijańscy hierarchowie. „W oświadczeniu czytamy o "bolesnych doświadczeniach ateizmu, który narzucono naszym narodom", i o "reżimach totalitarnych kierujących się ideologią ateistyczną". Te sformułowania rodzą znaki zapytania. Istotą reżimów, takich jak nazizm czy bolszewizm, nie był ateizm (a tym bardziej nie liberalizm), lecz totalitarny terror rozrywający więzi społeczne; zasada, że człowiek jest własnością państwa. Ateiści byli mordowani przez te reżimy równie często i bez skrupułów jak chrześcijanie” - napisał.

 

I niestety pokazał, że albo nie zna historii, albo celowo ją fałszuje. Otóż istotą totalitarnego reżimu sowieckiego był ateizm, który rozrywa więzi społeczne. A rozrywa je, bowiem ludzie mogą o sobie powiedzieć, że są braćmi tylko wówczas, gdy mają jednego Ojca. Zanegowanie jego istnienia (a to samo, co komuniści zrobili także hitlerowcy, a teraz robią rozmaite maści libertyni) oznacza w istocie rozbicie ludzkiej społeczności, otwarcie drogi do uznania, że rację ma silniejszy (bo Aryjczyk, bolszewik, albo narodzony), i promowanie nagiej siły. Ale zabawnie brzmi także uznanie, ze ateiści byli mordowani równie często jak chrześcijanie. Otóż w Związku Sowieckim ateizm był ideologią państwową, i jeśli jakiś ateista ginął, to nie z powodu swojego ateizmu. Chrześcijanie zaś ginęli właśnie dlatego, że wyznawali wiarę w Boga, że nie chcieli wyrzec się Chrystusa. Udawanie, że było inaczej jest paskudnym kłamstwem, który ma zamazać prawdę o tamtym reżimie.

 

Tomasz P. Terlikowski