„W imię pokoju i szacunku dla podstawowych praw człowieka oraz wiary w godność i wartość istoty ludzkiej, w dążeniu do zapewnienia każdemu atmosfery szczęścia, miłości i zrozumienia wzywamy zarówno rządy, jak i organizacje pozarządowe oraz wszystkie dorosłe osoby do podjęcia wszelkich działań gwarantujących każdemu dziecku świat wolny od przemocy, upokorzenia, biedy, niesprawiedliwości, dyskryminacji i zaniedbania, gwarantujących wszystkim pokoleniom dobrą przyszłość" - tak brzmiały ostatnie słowa Deklaracji Warszawskiej przygotowanej przez Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka.
Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka mówi, że „dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletniości", a Rzecznik działa na rzecz „prawa do życia i ochrony zdrowia".
- Czy okrutne zabijanie dziecka w 24. tygodniu od poczęcia jest przejawem troski o jego „prawo do życia i ochrony zdrowia"? Czy w ten sposób Marek Michalak zamierza zbudować świat wolny od przemocy, upokorzenia, niesprawiedliwości, dyskryminacji? - pytają aktywiści pro-life.
Zdaniem przedstawicieli Fundacji Pro Dklaracja Warszawska zawiera piękne słowa, ale jej autor i pierwsi sygnatariusze – Bronisław Komorowski i Ewa Kopacz, "swoją pogardą wobec nienarodzonych, zaprzeczają pięknym słowom o godności i wartości istoty ludzkiej". - Taka postawa nazywa się obłudą. Obłuda karmi się kłamstwem i ignorancją. Nie dajmy się zwieść pięknym słowom obłudników, patrzmy na ich czyny - puentują obrońcy życia.
AM
