Michał Lorenc: Święta Bożego Narodzenia to zwieńczenie Adwentu. Można przegapić te Święta. W ogóle nie zauważyć, że były, co mi się w życiu wielokrotnie zdarzało. Dlatego okres Adwentu przygotowuje do tego wydarzenia. Człowiek może w tym czasie precyzyjnie przygotować się do Świąt, ale może też w ogóle nie zauważyć, że jest Adwent – czas pracy nad sobą.

 

Ostatnio zaskakuje mnie wiele rzeczy. Przeczytałem niedawno wypowiedź Johna Cleese’a z Monty Pythona, który skarżył się, że od kolegi z zespołu nie dostał kartki z życzeniami na Boże Narodzenie. Od razu zacząłem się zastanawiać, czego symbolem jest ta świąteczna kartka dla niego. I mówię to absolutnie bez złośliwości. Ten prosty przykład pokazuje, że dla ludzi mniej wierzących, jak i w ogóle niewierzących, Święta Bożego Narodzenia są jakimś śladem miłości Boga. Jeżeli najbardziej wyrachowani ironiści oczekują w tym czasie dowodu serdeczności od bliskich, to co dopiero od Pana Boga? Od Niego powinniśmy oczekiwać wszystkiego.

 

Oczywiście, ten okres Adwentu jest bardzo dobrym przygotowaniem do Świąt. Ale ja nie mam prostych recept ma czyjeś życie. Ponieważ żyję kompletnie poza obiegiem informacyjno-medialnym, nie korzystam też z internetu, więc nie mam pojęcia, czym te Święta są dla innych ludzi. Nie widzę tego w ogóle. Wiem, że coraz wcześniej w sklepach pojawiają się świąteczne dekoracje, Mikołaje, etc., co jest bardzo chytrym zabiegiem, polegającym na skomercjalizowaniu Świąt. Ale proszę bardzo! Niech one będą komercyjne – to naprawdę nie przeszkadza w przyjściu Jezusa. Nie ma sensu pouczać ludzi. Trzeba we wszystkich zdarzeniach widzieć coś dobrego.


Rozmawiała Marta Brzezińska