Mariusz Paszko, Fronda.pl: Panie Redaktorze, chciałbym Pana zapytać o kilka bieżących tematów, jak na przykład o to jak opozycja wykorzystuje sytuację pandemii koronawirusa na świecie i w Polsce do tego, żeby – można chyba tak to powiedzieć – zamęt społeczny i walczyć w sumie i z obecnym rządem i tak naprawdę również ze społeczeństwem. Jak Pan by to skomentował?
Michał Karnowski, publicysta tygodnika SIECI, portalu wpolityce.pl oraz telewizji wPolsce.pl: Ja się zgadzam z tym poglądem. Bez wątpienia opozycja gra na klęskę; gra na jakąś katastrofę gospodarczą czy społeczną, a nawet wręcz cywilizacyjną licząc, że na tym wróci do władzy. I to jest z jednej strony – jak sądzę – dla bardzo wielu Polaków szokujące. Mamy z jednej strony skrajną ekstremalną sytuację, jaką jest stawienie czoła tej epidemii, która do nas doszła. Z drugiej strony natomiast mamy polityków, których rozpoznajemy wręcz w roli podpalaczy, którzy zacierają ręce i chyba marzą o tym, żeby było tylko gorzej. Natomiast jeśli się tylko obejrzymy wstecz, to widać to doskonale, że od 2015 roku, kiedy ludzie, którzy uważali się za właścicieli Polski, takich właścicieli od ‘44 roku, kiedy ci ludzie przegrali władzę, to taka sytuacja już miała miejsce. Było już wzywanie lekarzy, żeby przestali leczyć. Było wzywanie żołnierzy, żeby przestali słuchać rozkazów. Było ciągłe odmawianie prawomocności wszystkim decyzjom podejmowanym przez rząd.
Zatem w mojej ocenie widać do obecnie jak w soczewce, gdyż w ekstremalnej sytuacji skupiło się to, co jest od dawna widoczne, ale może to będzie miało jakiś otrzeźwiający efekt dla wielu Polaków. Mam taką nadzieję, ponieważ to naprawdę nie jest czas na takie gry.
MP: Lider PO pan Borys Budka powiedział, że PiS będzie miał krew na rękach, jeśli 10. maja Polacy pójdą do wyborów. Opozycja natomiast nie dostrzega problemów czy przeciwwskazań w tym, żeby Sejm czy Senat zbierały się w pełnych składach, tak jakby posłowie czy senatorowie nie mogli być przyczyną zakażenia, czy nawet sami zostać zakażeni koronawirusem.
MK: Tak właśnie. Jeśli gdzieś było zagrożenie epidemiologiczne, to właśnie w Sejmie lub w Senacie podczas tych obrad i poza nimi. Nieszczęście w tym względzie tkwiło w nieuzasadnionej ambicji pana marszałka Grodzkiego, żeby za wszelką cenę debatować i to jak najdłużej w sytuacji, kiedy każda godzina się liczy w sprawie uchwalenia tarczy antykryzysowej. Ta ustawa powinna być jak najszybciej uchwalona, ponieważ część firm czeka z decyzjami czy pracowników zwalniać czy nie zwalniać., ważą się losy funkcjonowania lub nie wielu firm. Mechanizmy zawarte w „tarczy antykryzysowej” pozwalają utrzymać pracowników na „postojowym”, co jest niezwykle ważne.
Natomiast jeśli chodzi o wybory prezydenckie, to ja osobiście uważa, że tutaj próbuje się przede wszystkim Polaków przestraszyć. T znaczy che się zagrać emocjami Polaków i powiedzieć, że już teraz w tej chwili ludzie są pchani do urn wyborczych na siłę. Natomiast nie ma takiej sytuacji. Ja uważam, że postawa, którą zaprezentował prezydent i która jest powszechna w obozie Zjednoczonej Prawicy, a mianowicie, że najpierw należy spróbować uruchomić te mechanizmy wyborcze w taki bezpieczny sposób. Po drugie należy się zastanowić, jak można wykorzystać narzędzia, które obecnie dają cywilizacja i technologia, aby to głosowanie przeprowadzić bezpiecznie. Chociażby w sposób korespondencyjny. I po trzecie decyzję, czy wybory przekładać czy nie, należy podjąć bliżej początków maja. Wtedy bowiem będziemy mieli wiedzę, gdzie jest Polska jeśli chodzi o krzywą zachorowań na koronawirusa. Moim zdaniem, to jest właściwa postawa.
Opozycja zaś użyje każdego argumentu, żeby Polaków przestraszyć. Uważam, że na tym samy poziomie są spiskowe teorie, że rząd rzekomo ukrywa jakieś ofiary oraz straszenie Polaków, co jak już wspominałem, nie jest niczym nowym w działaniach opozycji. Cały czas jest podtrzymywana ta sama narracja, że PiS będzie siedział , to że PiS łamie Konstytucję i tym podobne frazesy, to jest to właściwie wszystko, co opozycja ma do powiedzenia Polakom.
MP: Tak ogromna ilość poprawek wniesionych do Senatu chyba też świadczy o tym, że to jest raczej gra na zwłokę i pokazanie sztucznej pracy, niż tak naprawdę troska o rzeczywiste potrzeby i oczekiwania Polaków. Sejm chciał wprowadzić głosowanie korespondencyjne dla osób powyżej 60. roku życia, natomiast Senat całkowicie to odrzucił, co chyba też nie świadczy dobrze. Na portalu wpolityce.pl jest już też taka informacja, że jednak głosowanie korespondencyjne będzie możliwe dla wszystkich wyborców.
MK: Po pierwsze, moim zdaniem, ta nadmierna ingerencja w Senacie w ustawę o „tarczy antykryzysowej” mogła być czymś bardzo niebezpiecznym dla polskiej gospodarki, ponieważ tutaj liczyła się każda godzina. Natomiast opozycja próbuje mamić Polaków, że rząd daje za mało i oni by dali więcej, co jest nierealne.
Myślę, że ‘tarcza antykryzysowa” w tej wersji, którą przedstawił rząd premiera Morawieckiego jest naprawdę komplementarna i całościowa. Natomiast wyszukiwanie, że tej projekt zawiera możliwość głosownia korespondencyjnego, jest zwykłą złośliwością. Ten projekt jest bowiem dostosowaniem przepisów w bardzo wielu obszarach do bieżącej sytuacji, w której Polska się obecnie znajduje, a mianowicie – do sytuacji epidemiologicznej. Takie głosowanie daje się realnie przeprowadzić, jak na przykład w Bawarii odbywają się teraz wybory lokalne. Korea Południowa zaś przygotowuje się do głosowania w wyborach parlamentarnych. Uważam, że tak naprawdę w tle jest oczekiwanie opozycji, że wymusi przełożenie wyborów i natychmiast po tym rozpoczęto by kampanię pod tytułem, że prezydent Duda nie ma mandatu demokratycznego. Podejrzewam, że o to właśnie chodzi opozycji.
MP: Mam jeszcze dwa krótkie pytania. Pierwsze, że Małgorzata Kidawa-Błońska mówi, że zawiesiła kampanię wyborczą, natomiast formalnie ciągle ją prowadzi i pokazuje się w mediach. A druga sprawa, czy za tym stoi faktyczna możliwość zastąpienia Kidawy-Błońskiej Donaldem Tuskiem? Czy jest to może granie na zwłokę tylko po to, żeby w Polsce robić zamieszanie? Jakie jest Pana zdanie na ten temat?
MK: Ja myślę, że opozycja nie ma jeszcze gotowej opracowanej strategii i sami nie wiedzą, jakie konkretne działania będą podejmować. Na razie raczej marzą nie tyle, żeby przełożyć wybory, ile anulować przewidywaną porażkę. To jest chyba tutaj istota sprawy. To jest pewien paradoks, ponieważ im bardziej opozycja trwa w takiej toksycznej postawie w stosunku do wspólnoty polskiej, do państwa polskiego w okresie epidemii, tym bardziej im spadają sondaże. Idąc dalej, im bardziej się kompromitują i spadają im sondaże, tym mocniej prą do tego, żeby sytuację zdestabilizować i przesunąć wybory. Czyli anulować swoją klęskę.
Według mnie pewne jest jedno. Jeśli doszłoby do przełożenia wyborów, to opozycja chciałaby wycofać kandydaturę Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Tutaj pojawiłoby się pytanie, czy postawić na Kosiniaka-Kamysza, czy też dokonać wyboru innego kandydata? Tam w tle toczy się bardzo ciekawa gra. Wszyscy tam czują, że Platforma jest już dożo słabsza niż była do tej pory. Zarówno wybór pana Budki, jak i wybór pani Kidawy-Błońskiej dowodzą, że ta formacja w jakiejś mierze się wypala do tego stopnia, że nie jest w stanie zareagować na własne słabości, nie jest w stanie wybrać dynamicznego przywództwa, czy też wskazać kandydata na prezydenta, który potrafiłby chociaż mówić poprawnie i nie myli się w sprawach istotnych. Myślę także, że i SLD i PSL też potrzebują więcej czasu po to, żeby wyrwać więcej z tego zasobu opozycyjnego. Być może chcą powiedzieć Platformie, że nie jest już ona główną siłą opozycyjną i teraz to oni będą tam decydowali. Ale jedna uwaga! Te plany mogą spalić na panewce, ponieważ wcale nie jest powiedziane, że na przykład wprowadzenie stanu wyjątkowego, czego się opozycja domaga, kasuje nam zgłoszenia kandydatów. Nie jest powiedziane, że Platforma będzie mogła zgłosić kogoś nowego. To jest tylko jedna z interpretacji, ale nieobowiązująca.
MP: Mam jeszcze jedno, ostatnie pytanie. Profesor Bartyzel bardzo wyraźnie się odcina od Konfederacji po tym, jak Konfederacja zaczęła wchodzić w alianse z Platformą Obywatelską. Dziennikarz TVP INFO, zapytał pana Krzysztofa Bosaka, jak od on skomentuje takie stanowisko profesora Bartyzela, który jest wiceprezesem Marszu Niepodległości? Bosak najpierw zmienił temat swojej wypowiedzi, a następnie szybko zakończył konferencję prasową.
Wczoraj z kolei pan Boska wypowiadał się, że dodatkowe ograniczenia stanu kwarantanny w Polsce, które są wprowadzane przez rząd, wynikają z tego, że rząd premiera Morawieckiego nie ma wizji rozwoju czy też pomysłu na rządzenie.
MK: Konfederacja była partią bardzo wielu ludzi ideowych. Nie chcę powiedzieć prawicy, ale ludzi konserwatywnych, którzy cenią wartości chrześcijańskie, którzy są katolikami. Wielu uważało, że Konfederacja, taki bardziej młody, dynamiczny, lepszy PiS. Wielu tak na tę formację patrzyło, jak na taką świeżą krew wpuszczoną w obóz, który już ma za sobą nawet bolesne kompromisy. I to są często dojrzali politycy. Dzisiaj jednak widzimy, że to nie są żadni młodsi, lepsi dynamiczni, czy bardziej ideowi PiSowcy, ale są to bardzo twardzi brutalni politycy, którym chodzi o władzę.
Ja bym postawił takie pytanie: Czy aby Konfederacja nie jest dzisiaj tam, gdzie był Roman Giertych, gdy w 2008 roku szedł wyraźnie w kierunku obozu III RP? Konfederacja nigdy się na poważnie nie rozliczyła ze swoim twórcą, z ojcem Młodzieży Wszechpolskiej. Konfederacja nigdy się nie rozliczyła z tym, co zrobił Roman Giertych. Nigdy się od niego nie odcięła. Nigdy nie usłyszeliśmy, co się tak naprawdę zdarzyło, że Roman Giertych stał się radykalnym zwolennikiem obozu III RP. Osobiście myślałem do tej pory, że nie rozliczają się, ponieważ się wstydzą, że może mają poczucie zażenowania, bo to jest bolesny temat. Ale kiedy patrzę na to, co w tych dniach, co obecnie wyrabia Konfederacja, jak ramię w ramię idzie z Platformą Obywatelską, jak brutalnie i wulgarnie atakuje na przykład prezesa Jarosława Kaczyńskiego, to zaczynam się zastanawiać, czy to aby nie jest to samo?
Moim zdaniem Konfederacja jest próbą osłabienia obozu propolskiego, jest próbą zabrania głosów na rzecz tak naprawdę III RP ze wszystkimi jej patologiami, chorobami, całą jej bezideowością pod sztandarami maksymalnej ideowości. Widzę w tym duże oszustwo. Ale oni są też w takim stanie poddenerwowania, dlatego, że chyba ta kandydatura Bosaka nie spełnia tych oczekiwań. Zauważmy, że te sondaże dla Bosaka są wykonywane dla całej Konfederacji. Myślę, że to jest widziane.
MP: Uprzejmie dziękuję za rozmowę
