Co myślisz o burzy wokół Franciszkanów Niepokalanej? Z jednej strony ostre działania komisarza, czy zupełnie bezpodstawne? A z drugiej protesty świeckich z Robertem Di Matei na czele? Wierzyć tylko jednej ze stron?

Niezależnie od wszystkich innych okoliczności tej sprawy jest jedna okoliczność, o której trzeba trochę na wzór Katona i jego Kartaginy powtarzać: cokolwiek by się działo w tym zgromadzeniu to zakazanie niesuspendowanemu kapłanowi obrządku łacińskiego celebrowania prywatnie w którejkolwiek z form rytu rzymskiego jest skrajnym nadużyciem władzy, żeby nie powiedzieć bezprawiem. Jest pogwałceniem Summorum Pontificum Benedykta XVI ale także jakiegokolwiek porządku prawnego w Kościele.

Jeśli chodzi o pozostałe represje to ograniczę się do jednej uwagi: zadziwiają stopniem swojej agresywności, skrajności i bezwzględności w porównaniu z relatywnie małymi zarzutami. Nikt nie zarzuca Franciszkanom Niepokalanej czynów niemoralnych czy głoszenia gorszących herezji.

Kontrast jest jeszcze większy, gdy porównamy te działania z łagodną i skrajnie cierpliwą reakcją wizytatorów na ze skupiającą większość tamtejszych zakonnic amerykańską federacją żeńskich zgromadzeń zakonnych, która od dawna włączyła się w walkę z nauczaniem moralnym Kościoła Katolickiego.

Oczywiście , że kogoś w Kościele spotkała niesprawiedliwość nie oznacza, że pokrzywdzony może stawiać jej opór za wszelką cenę i bez względu na wszystko. Przykłady świętych pokazują raczej, że ich świętość hartowała się m. in. poprzez cierpliwe znoszenie nawet niesprawiedliwych prześladowań ze strony kościelnych przełożonych bez słowa skargi.  

not. ToR