Portal Fronda.pl: Inicjatywa „Jeden z nas” została w całości odrzucona przez Komisję Europejską. Tym samym, do kosza trafiło dwa miliony podpisów pod projektem. Jak Pan to ocenia?
Michał Baran, Inicjatywa „Jeden z nas”: Trudno znaleźć usprawiedliwienie dla tego gestu Komisji, przed którą nie stało żadne wielkie wyzwanie legislacyjne, ani żadne formalne trudności. Wystarczyła odrobina dobrej woli oraz szacunku dla obywateli (niemal 2 milionów), którzy podpisali się pod inicjatywą, aby propozycję prawną, która od początku towarzyszyła inicjatywie, obudować odpowiednimi przepisami i poddać pod głosowanie Parlamentu Europejskiego. Tak się nie stało, gdyż pomimo wspomnianego już największego w historii UE obywatelskiego zaangażowania, Komisja odpowiedziała, że nie widzi takiej potrzeby.
Co to znaczy, ze Komisja Europejska nie widzi potrzeby/konieczności zmiany prawa w materii aborcji i finansowania badań, których "efektem ubocznym" jest niszczenie ludzkiego życia?
W odpowiedzi Komisji pojawia się znów jak mantra sformułowanie o "najwyższych standardach etycznych", jakie zbudowano wokół wydatkowania środków unijnych. Pomimo opracowanego w roku 2012 raportu European Dignity Watch, pomimo jego skrótowego zaprezentowania podczas wysłuchania publicznego i pomimo wielokrotnego wskazywania słabości tychże standardów, również podczas wysłuchania, gdzie europosłowie z Polski nie bali się nazywać niektórych dotychczasowych działań UE działalnością kryminalną. W tej kwestii mówienie do przedstawicieli Komisji przypominało rzucanie grochem o ścianę. Co ciekawe, podczas negocjacji przedstawiciele Komisji również opowiadali w szczegółach o owych wysokich standardach, przez które nie finansowany jest m.in. ten szczególny etap badań, podczas którego niszczone są ludzkie embriony, finansowane są zaś tylko pozostałe etapy. Na wysunięte wtedy przez Gregora Puppincka (przewodniczącego Komitetu Obywatelskiego Inicjatywy) pytanie dlaczego Komisja tak o to dba, padła odpowiedź powołująca się dosłownie na ludzką godność ludzkich embrionów. Skoro więc owa godność to nie wystarczająca potrzeba, by podnosić standardy, skoro nie wystarcza również raport wykazujący przykładanie ręki do ponad 100.000 aborcji rocznie i skoro nie świadczy o takiej potrzebie również zaangażowanie największej w historii grupy obywateli UE, to znak, że przed nami jeszcze dużo pracy, by zbudować realną przeciwwagę dla lobbystów cywilizacji śmierci.
Co dalej z inicjatywą ustawodawczą i staraniami o ochronę życia? Jakie są plany na przyszłość? Czy wreszcie uda się zmienić obecne regulacje prawne?
Na pytanie o zmianę regulacji prawnych oczywiście ciężko odpowiedzieć, bo tu inicjatywa leży po stronie unijnych urzędników. Ta inicjatywa ustawodawcza została zakończona, ale wierzę, że przed nami jeszcze wiele innych, z większą siłą i większym zapleczem. Proces społeczny, który dokonał się przez ostatnie 2 lata jest bez precedensu. Mam na myśli nie tylko rekordowe poparcie obywateli, ale też realną współpracę bardzo wielu osób i podmiotów z różnych krajów, ras, czy wyznań religijnych. Współpracę, która 10 kwietnia została sformalizowana w postaci międzynarodowej organizacji pozarządowej ONE OF US, dzięki której będziemy stale obecni w Brukseli patrząc na ręce unijnym decydentom. Jak wskazywali eurodeputowani podczas wysłuchania publicznego, dzięki JEDEN Z NAS po raz pierwszy od wielu lat w budynkach UE mogła odbyć się tak otwarta debata o prawie do życia (jedna z francuskich eurodeputowanych przeciwna inicjatywie ze zdziwieniem zauważyła, że dyskusja na ten temat została przecież zakończona już w latach 70-tych i nie ma co do niej wracać). Nasza obecność sprawiła, że ta dyskusja powróciła i będzie trwać. Przed nami długa droga, którą z całą pewnością wspólnie wygramy!
Rozmawiała Marta Brzezińska-Waleszczyk
Czytaj także:
Komisja Europejska odrzuciła największą inicjatywę obywateli UE
