Małgorzata Żaryn: Najnowszy film Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego pt. „Krzyż” pokazuje wydarzenia związane z upamiętnieniem ofiar katastrofy smoleńskiej. Pokazuje reakcje ludzi na ustawienie krzyża przed Pałacem Prezydenckim oraz na próby jego przeniesienia. Jest to film dokumentalny, którego narracja zaczyna się już po pogrzebach ofiar, już po tym, gdy przed Pałac przychodziły tłumy ludzi. Obraz pokazuje gromadzące się przed Pałacem osoby, które się modlą, oraz tych, którzy przychodzą w zupełnie innym celu. Pokazuje również eskalację nastrojów. Przez tych, którzy się modlą, zaczyna przebijać poczucie misji. Natomiast z drugiej strony widoczna jest coraz większa agresja. Widać wyraźnie, że jest to efekt propagandy w mediach, retoryki polityków dotyczącej ludzi, którzy się modlą pod krzyżem. Politycy nazywali ich oszołomami, tak zwanymi obrońcami krzyża, moherami, ciemnogrodem. Film bardzo dobrze ukazuje eskalację strony atakującej. Ich agresja była tak wielka, że miało się wrażenie, iż Szatan macha tam swoim ogonem. To, co wyprawiali młodzi ludzie, było przerażającą emanacją zła. Zła dla samego zła.
Na filmie słychać opinie, że to Ci modlący się ludzie obrażają tych, którzy przychodzą tam drwić z obrońców krzyża. Tymczasem to, co wyprawiali atakujący krzyż, było, mówiąc eufemistycznie, obraźliwe. Choć można by tu użyć dosadniejszych słów. Ich zachowanie było wulgarne, godziło w ludzką godność. Na filmie słychać relacje osób, które mówiły nawet o oddawaniu moczu pod krzyżem. Tam działy się rzeczy, które naruszały tabu obecne w naszej kulturze – szacunek do zmarłych, śmierci, do poglądów religijnych. To wszystko tam zniknęło. To było niesamowicie przygnębiające, budziło lęk i zdziwienie, że tak wielkie pokłady nienawiści mogło wywołać coś, co jest symbolem Miłości i całego Dobra, jakie znamy.
Co najgorsze, policja w ogóle nie reagowała. Działała w sposób niezwykle asymetryczny. Z jednej strony nie reagowano na agresję wobec ludzi modlących się, a z drugiej strony każda próba reakcji modlących się na ataki spotykała się z interwencją funkcjonariuszy. Oni działali jakby z rozkazem obrony agresorów.
Ten film miał dla mnie dwie płaszczyzny. Z jednej strony jest to historyczna relacja o wydarzeniach, które miały miejsce przed Pałacem Prezydenckim. Z drugiej strony opowiada on jednak o sprawach dużo ważniejszych – walce Dobra ze Złem. Obraz "Krzyż" pokazuje, że siły te ścierają się o rząd naszych dusz.
Not. KI
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

