36-letnia Hazel Wiggins dowiedziała się w brytyjskim szpitalu, że jej dziecko jest nieżywe. Dlatego zalecono jej wzięcie leków powodujących poronienie. Kobieta jednak odmówiła i zleciła wykonanie kolejnego badania USG. Wykazało, że jej 11-tygodniowe dziecko jest jednak żywe i zdrowe!

Dziewczynka urodziła się w styczniu. Poród odbył się z komplikacjami, bo dziecko urodziło się z wątrobą i jelitami poza ciałem. Zostało jednak zoperowane i obecnie dochodzi do zdrowia w szpitalu. Nic nie zagraża jego życiu.

Szpital przeprosił matkę i zapewnił, że zmieni swoją politykę. Oby było tak naprawdę. Owoce rozpowszechnienia kultury aborcji mogą być straszliwe. Lekarze, zamiast wnikliwie zbadać przypadek, szybko zalecili kobiecie aborcję chemiczną. Gdyby nie jej matczyne przeczucie, dziecko zostałoby zabite. Dla cywilizacj śmierci ta dodatkowa ofiara byłaby zresztą niezauważalna.

Pac/lifenews/dailymail