Kobieta mówi, że mgła na lotnisku pojawiła się w sposób gwałtowny, około godziny 8.00 rano czasu moskiewskiego, i równie szybko zniknęła. Bardzo łatwo można ją było zlokalizować. Wypełzła z jaru, w którym rozbił się polski samolot z 96 osobami na pokładzie. Wcześniej - jak twierdzi kobieta - była słoneczna pogoda.

10 kwietnia nauczycielka przebywała tuż obok lotniska, niedaleko miejsca, w którym upadł rządowy Tu-154M. Była naocznym świadkiem wydarzeń, jakie rozegrały się tego dnia. Jak relacjonuje kobieta, 10 kwietnia już o 7.00 rano była w pracy. Była wtedy słoneczna pogoda, nie było żadnej mgły. Pojawiła się dopiero po godzinie, więc ok. godziny 8.00 rano czasu moskiewskiego (ok. 10.00 czasu polskiego). Jak tłumaczy, w pewnym momencie zaczęła gwałtownie gęstnieć, jakby "wychodziła z ziemi". Kładła się gęstymi płatami wyraźnie od strony jaru. Z opisu nauczycielki wynika, że mgła wypełzła z jaru i przemieściła się w kierunku lotniska Siewiernyj. Opary ustąpiły równie szybko, jak się pojawiły.

Były minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Jacek Sasin w dniu katastrofy był na cmentarzu w Katyniu. Z hotelu wyjechał przed 9.00 czasu moskiewskiego. On również mówi, że zza chmur przebijało słońce, nie było żadnej mgły.

Jak podkreśla gen. bryg. rez. Jan Baraniecki, były zastępca dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej, już w latach 60. Rosjanie stosowali różne metody maskowania lotnisk. Jedną z nich było zadymianie - baki samolotów napełniano specjalnym olejem, po uruchomieniu silników z maszyny wydobywały się gęste opary, które na pewien czas zadymiały lotniska. Z tego sposobu korzystały siły Układu Warszawskiego. Rosjanie opanowali też technologię wywoływania sztucznego zachmurzenia czy deszczu.

Jarosław Zieliński, poseł PiS, członek parlamentarnego zespołu smoleńskiego, zauważa, że to, dlaczego mgła pojawiła się nad lotniskiem smoleńskim tak nagle, pozostaje wciąż pytaniem otwartym. - Kwestia ta musi być zbadana przez prokuraturę i komisję, której przewodniczy minister Miller. To, czy mgła pojawiła się naturalnie czy też nie - ten wątek powraca od samego początku, od dnia katastrofy - podkreśla poseł.

żar/NaszDziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »