Lee jest działaczem szkockiej organizacji „Protection of Unborn Children”. 4 lata temu jego partnerka chciała zabić ich dziecko. Mimo tego, że sprzeciwiał się jej decyzji, nie mógł podjąć żadnych kroków prawnych, by ratować życie dziecka. Jak sam przyznaje, wszyscy odmawiali mu prawnej pomocy. Mógł liczyć jedynie na modlitwę.

Tylko dwa razy, od czasu przyjęcia Abortion Act w 1967 roku, mężczyźni próbowali ochronić życie swoich nienarodzonych dzieci sądownie. Jednak Lee, który studiował prawo, wiedział, że nie ma szans zmusić kobiety do niezabijania jego dziecka. – Wiedziałem, że byłoby to bezowocne. Mogłem się tylko modlić i starać się przekonać moją partnerkę, by pozwoliła żyć naszemu dziecku. To było bardzo frustrujące - mówi Lee. – Zawsze byłem przeciwnikiem aborcji w każdym przypadku. Jednak nigdy nie musiałem swoich idei wcielić bezpośrednio w życie. […'/> Jednak moja dziewczyna upierała się przy swojej decyzji. Poszła nawet umówić się na „zabieg” - powiedział.

Mężczyzna przyznaje, że tylko modlitwa spowodowała, iż pielęgniarka pokazała jego dziewczynie zdjęcie USG dziecka. Zazwyczaj w ten sposób kliniki aborcyjne sprawdzają, jakiej metody zabicia dziecka użyć w związku z jego wiekiem. Jednak kobietom odmawia się prawa do zobaczenia zdjęcia, bowiem mogłoby ono wpłynąć na ich decyzję o zabiciu dziecka. Tym razem było inaczej. – Pamiętam telefon od niej i jej słowa, że nie może zabić dziecka, które wydaje się być szczęśliwe i wyglądające jak człowiek - mówi Lee. Pielęgniarka chciała dać kobiecie zabójczą tabletkę RU-486. – Później dowiedziałem się, że moja dziewczyna rozmawiała z przyjaciółką, która zażyła taką tabletkę - mówi mężczyzna. Według niego ta rozmowa również mogła mieć wpływ na decyzję jego partnerki.

Lee mówi, że prawa mężczyzn są w kwestii aborcji zupełnie pomijane. Według niego kobiety mają prawo do zabicia dziecka, ruchy pro life walczą o prawa dzieci nienarodzonych a mężczyźni pozostają bez żadnych praw. – Nikt z tym nic nie robi. Widać, jak wielki sukces odnieśli aborcjoniści sprowadzając kwestię aborcji do prawa kobiet. To jakiś absurd, bowiem mój przykład pokazuje, że kobiety częściej dokonują aborcji, jeżeli mężczyzna nie wtrąca się w ich decyzję.

Ł.A/LifeSiteNews

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »