Mężczyzna ze swoją żoną prowadzili córkę do kliniki aborcyjnej. Chcieli, by ta zabiła ich nienarodzonego wnuka. Na swojej drodze spotkali kobietę, która przekonywała ich, że aborcja nie jest jedynym wyjściem z trudnej sytuacji życiowej. Mężczyzna powiedział, że jeżeli kobieta będzie chciała odwodzić jego córkę od aborcji ten „wpakuje jej kulkę w łeb”.
Świadek zdarzenia zeznał, że mężczyzna odsłonił koszulę i pokazał kobiecie broń. Zastraszona kobieta wezwała policję. Według świadków policja musiała kazać wyjść wszystkim ludziom z kliniki aborcyjnej z rękoma podniesionymi do góry. Po identyfikacji mężczyzna został aresztowany. Nie wiadomo jednak, czy jego broń została odnaleziona przez policję i jakie zarzuty usłyszał mężczyzna.
Od czasu zastrzelenia aktywisty pro-life Jima Pouillona w zeszłym roku, wszystkie groźby przeciwko działaczom organizacji pro-life są skrupulatnie badane przez policję. Pouillon został zastrzelony przez aborcjonistę, który utrzymywał, że zabił aktywistę z powodu jego sprzeciwu wobec zabijania dzieci nienarodzonych. Świadkowie mówią, że do tej pory kilka razy zdarzały się groźby wobec przeciwników aborcji w Albuquerque, ale nigdy policja nie reagowała równie ostro jak teraz.
- Jesteśmy wdzięczni, że nic się nikomu nie stało i policja podjęła odpowiednie kroki - powidział Troy Newman z Operation Rescue. - Przemoc wobec działaczy pro-life jest czymś, z czym musimy się mierzyć każdego dnia.
Ł.A/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

