Manifa Równości przeszła pod hasłem "Przecinamy pępowinę" - chodzi o związki łączące państwo z Kościołem, finansowanie przez budżet emerytur księży, zakaz aborcji. Wcześniej organizatorki z Porozumienia Kobiet 8 Marca wystąpiły przebrane za duchownych z transparentem: "Szata czyni cuda". Krytykowano też wydawanie pieniędzy na mistrzostwa Euro 2012. Media - nawet te odległe od prawicy - uważają, że feministki przesadziły - czytamy w "Metrze", które cytuje nawet swoje autorytety w tej kwestii:

 

Tomasz Lis, Natemat.pl: - Nie mam wrażenia, że wśród kwestii dręczących miliony Polek jest odcinanie pępowiny od Kościoła (...) Nie znam żadnej kobiety, która uważałaby, że Euro to debilizm. Jeśli więc organizatorki Manif chciały dowieść, że naprawdę potrafią się koncertowo się rozminąć z odczuciami większości Polek, właśnie tego dowiodły.



Łukasz Lipiński, "Gazeta Wyborcza", w TOK FM - Po raz pierwszy Manifa była szczuciem na jakąś grupę społeczną, opartym na budowaniu niechęci do Kościoła.



Michał Szułdrzyński, "Rzeczpospolita", w TOK FM: - Feministki nie ugrają zbyt wiele na antyklerykalizmie. Jakie mają szanse w przelicytowaniu Janusza Palikota? Popełniły błąd, zniechęcając do siebie wiele kobiet, które utożsamiają się z tzw. katolickim feminizmem, walczą o równe pensje i przedszkola bez niepotrzebnej antyklerykalnej ideologii.



Monika Jaruzelska, blogerka z Natemat.pl: - Patrząc na Manifę, z której wieloma hasłami się zgadzam, miałam smutną refleksję, że feminizm kojarzyć się będzie z fundamentalizmem, agresją i brakiem tolerancji dla innych opcji.



Agata Nowakowska, "Gazeta Wyborcza": - W sprawie emerytur księży rząd właśnie rozmawia z episkopatem. Sprawa z opłacaniem katechetów w szkołach też nie jest prosta. Większość rodziców chce - tak wynika z sondaży - by ich  dzieci chodziły w szkole na religię. A skoro taka jest wola rodziców, co powinno zrobić państwo? Przede wszystkim zapewnić lekcje etyki pozostałym dzieciom, zadbać, by dyrektorzy szkół mogli odwołać złego katechetę, by stopnie z religii nie były wliczane do średniej ocen.

 

"Metro" zapytałało też Katarzynę Bratkowską działaczką Porozumienia Kobiet 8 Marca, która prowadziłą Manifę:  

 

Dostało się paniom za Manifę. Mocno krytykowany jest antykościelny happening, za przekroczenie granic dobrego smaku i dyskryminowanie księży...



- Nie czuję, żebyśmy przekroczyły granicę; chyba że dobry smak ma chronić klasę uprzywilejowanych. Dyskryminować można mniejszość. Przebranie się za księży miało wskazać, że w Polsce są władzą. Czy gdybyśmy się przebrały za premiera, to ktoś uznałby, że go dyskryminujemy?



A może straciłyście słuch społeczny? Tomasz Lis sugeruje, że odcinanie pępowiny od Kościoła nie jest problemem, który dręczy miliony kobiet. Agata Nowakowska z "Gazety Wyborczej" dodaje, że większość Polaków chce lekcji religii w szkołach.



- Polacy chcą w szkołach religioznawstwa, nie katechezy. Ale też nie uświadamiają sobie, jak dużo pieniędzy z budżetu państwa wydajemy na kościół. O braku słuchu społecznego mogą mówić osoby, które na Manifie nie były. Mówiłyśmy tam m.in. o zamykaniu szkół, braku miejsc w przedszkolach i żłobkach. Te problemy były też mocno wybite w gazetce, którą i rozdawałyśmy w niedzielę.



Ale nie wzięłyście tych tematów na sztandary.



- Wzięłyśmy, krytykując nieracjonalne wydawanie pieniędzy: zamiast do likwidowanych szkół trafiają do księży. (...) - czytamy.

 

Cóż, jeśli przybudówka "Gazety Wyborczej" sama krytykuje feministki za walkę z Kościołem to pokazuje, że świat chyba nie oszalał. Tym razem z duchownych nie udało się zrobić chłopców do bicia. A feministkom pozostał obciach... po przeciętej pępowinie.  

 

JW/emetro.pl