W autobiografii Depardieu wspomina, że jego matka chciała „domowym” sposobem dokonać aborcji, zabijając go drutem do robót ręcznych. Wiele razy mu o tym opowiadała. W młodości późniejszy aktor prędko zszedł na złą drogę. Zaczął oprawiać prostytucję już w wieku 10 lat, oddając się starszym mężczyznom. Później zaczął kraść. W wieku 16 lat trafił na trzy tygodnie do więzienia za kradzież samochodu. Co więcej, brał też udział w okradaniu świeżo pochowanych zwłok. Zabierał buty i biżuterię zmarłych.

W pamiętnym 1968 roku… okradał studentów.

Wreszcie pewien homoseksualista miał odkryć jego talent aktorski i płacić mu naukę w tym zawodzie.

Depardieu pisze także, że ma problemy z alkoholem. Tłumaczy, że brzydzi się odgłosów własnego ciała i jeżeli jest sam, nie potrafi zasnąć jeżeli całkowicie się nie upije.

Aktor wspomina także o swojej ucieczce przed podatkami do Rosji oraz o przyjaźni z Władimirem Putinem. Na tle całości życia te kremlowskie sympatie stają się, być może, nieco bardziej zrozumiałe…

bjad/wsumie.pl