Film będzie czymś w rodzaju "symfonii o Margaret Thatcher", zapowiada Lloyd, reżyserka teatralna, która dopiero trzy lata temu zadebiutowała w kinie.   

Pokazane zostaną m.in. początki walki "Żelaznej Damy" o władzę i niespodziewane zwycięstwo w wyścigu o fotel przewodniczącego partii torysów. "Następnie akcja przenosi się do czasów, gdy osamotniona Margaret walczy o utrzymanie swojej pozycji i przejęcie kontroli w partii, gdyż pozostali członkowie są pełni obaw wobec tempa przeprowadzanych przez nią reform. (...) W dalszej części filmu, ponownie widzimy ją, jak walczy - tym razem o odzyskanie Falklandów. Był to z pewnością okres jej największej świetności, Margaret była niezwyciężona, a w dodatku udało jej się zwrócić na siebie uwagę całego świata. W prawdziwie tragiczny sposób te wszystkie wydarzenia doprowadziły do jej upadku, a ona sama za ten stan rzeczy obarczała swoich partyjnych kolegów, przez których czuła się zdradzona. Tym, co odróżnia ten film od typowej biografii jest fakt, że cała historia została opowiedziana z jej punktu widzenia, przez co widz nie ma stuprocentowej pewności, czy wydarzenia pokazane w filmie naprawdę miały miejsce. Mamy tutaj do czynienia tylko z jej wersją wydarzeń" - zapewnia Lloyd. 

 

Reżyserka deklaruje, że Thatcher fascynuje ją przede wszystkim jako silna kobieta, która musiała zmagać się z samczą konkurencją wewnątrz partii i arystokratycznym establishmentem. Była outsiderem właśnie z powodu swojego robotniczo-drobnomieszczańskiego pochodzenia. "Było coś głęboko poruszającego w jej osamotnieniu i w tym, jak ciężko musiała walczyć, najpierw o to, by zostać przewodniczącą, a następnie, by przejąć kontrolę nad gabinetem Teda Heatha, w którym niemalże każdy członek miał uprzywilejowane pochodzenie" - mówi Lloyd i przypomina ważną cechę charakteru, która zadecydowała o jej klasie jako polityka: "W odróżnieniu od współczesnych polityków nigdy nie musiała dostosowywać się do oczekiwań wyborców. Obdarzona świadomością polityczną nie bała się podejmować śmiałych decyzji i zawsze zajmowała konkretne stanowisko w sprawach swojego kraju".


Cóż, te zapewnienia brzmią dość obiecująco, ale trudno uwierzyć, że Phyllida Lloyd jest fanką Thatcher. Dziennik "The Independent" sklasyfikował ją na 56. miejscu na liście najbardziej wpływowych gejów i lesbijek w Wielkiej Brytanii. Należy do lewicowego establishmentu, który zwykle propagandowo przedstawia historię. Dzieci Thatcher były oburzone, gdy zobaczyły scenariusz.


Nawet jeżeli Margaret Thatcher zostanie pokazana w neutralnym świetle to w filmie nie wybrzmi to za co ją uwielbiamy. To ona wraz Reaganem dokonała "konserwatywnej rewolucji" - stworzyła społeczeństwo właścicieli, postawiła na prywatyzację, rozprawiła się z biurokracją i wszechpotężnymi związkami zawodowymi, które paraliżowały gospodarkę. Ale na zrobienie takiego filmu trzeba nie tylko talentu, ale także odwagi.


RG, Interia.pl