- Histeria wokół ekshumacji, ten od początku przeze mnie obserwowany histeryczny lęk przed otwieraniem grobów i trumien, lęk nie rodzin, tylko lęk określonych środowisk politycznych zawsze kazał mi się zastanawiać, co takiego można tam znaleźć, żeby oni się tak histerycznie obawiali tych poszukiwań? Czego oni się tak naprawdę boją? - mówiła Magdalena Merta w rozmowie z Ewą Pietrzak w programie "Temat Dnia"
- Nie wiem (czego się boją - przyp. red.), ale zostaną otwarte te trumny i się tego dowiemy. Myślę, że kierują się pragnieniem bronienia dobrego imienia Rosjan, albo kierują się obawą przed zarzutem, że zostawili tych naszych zmarłych w rękach barbarzyńców - podkreślała wdowa po śp. Tomaszu Mercie, wiceministrze kultury
Według niej śledztwo "zostawiono w rękach bydląt, bydlaków, barbarzyńców ze Wschodu".
- Pewnie w Polsce, mam nadzieję, byłoby inaczej. To są błędy to naprawienia. Nic nie zmieni tych długich lat spoczywania w grobie w towarzystwie śmieci i innych przedmiotów, które nie powinny się tam znaleźć. Dziś można już ich pochować godnie, wszystko, co nie powinno spoczywać w trumnie danej osoby, będzie z niej usunięte - mówiła
- Na dziewięć ekshumacji wystąpiło sześć pomyłek. Musimy liczyć się z tym, że dalsze ekshumacje przyniosą nam taką bolesną wiedzę - dodawała Magdalena Merta
- W moim przekonaniu całe to postępowanie służyło ochronie interesów rosyjskich, ukrywaniu nonszalancji, bałaganu rosyjskiego. Prokuratura dysponowała wieloma wskazówkami. Mamy świadomość, że ciała nie tylko przyporządkowywano niewłaściwym trumnom, ale również poddawano bezczeszczeniu, robiono z nimi rzeczy straszne i barbarzyńskie (...) Akty takiego bestialstwa dotyczą wszystkich osób - zaznaczyła.
ol/Salve.tv
