Marta Brzezińska: Satysfakcjonują Panią wczorajsze przeprosiny premiera?

 

Magdalena Merta: Myślę,  że wypowiedź Donalda Tuska była po prostu wstrząsająca. Zwłaszcza zarzuty pod adresem opozycji, która rzekomo wykorzystuje tragedię smoleńską w celach politycznych. Bardzo dobrze wszyscy pamiętamy, kto już kwadrans po katastrofie bez najmniejszego śladu dowodów obarczał winą pilotów. Ci sami ludzie, którzy wtedy bez zająknięcia rzucali kalumnie na polskich żołnierzy, pilotów dziś mówią o rzekomych oskarżeniach, których w tamtym momencie oczywiście nie było. Opozycja po prostu skamieniała z bólu. Była wstrząśnięta całą sytuacją. To nieprawdopodobna hipokryzja.

 

Z kolei prokurator Andrzej Seremet stwierdził, że winę za nierozpoznanie zwłok śp. Anny Walentynowicz ponosi jej rodzina. Da się to w ogóle skomentować?

 

Przecież najbliżsi Anny Walentynowicz wystąpili z oświadczeniem, że bez trudu rozpoznali swoją krewną. Myślę, że jest już pewnym obyczajem polskiego wymiaru sprawiedliwości, że jego urzędnicy zachowują się nie tak, jak powinien zachować się uczciwy i niezależny człowiek, ale tak, jak oczekują tego od nich polityczni zwierzchnicy.

 

Z pojawiających się w mediach wypowiedzi można wywnioskować, że to rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej są sobie same winne, histerycznie domagając się ekshumacji. Poseł Niesiołowski zasłynął nawet wypowiedzią, że to rodziny powinny zapłacić za ekshumacje. Ci ludzie w ogóle nie rozumieją, że zależy Wam na tym, by być pewnymi, że pochowaliście swoich bliskich?

 

Nie rozumiem tego typu wypowiedzi, nie bardzo nawet widzę ich cel, poza rzucaniem natłoku myśli, który musi znaleźć jakiejś ujście. Jest czymś absolutnie oczywistym, że zależy nam, aby w naszych grobach spoczywali nasi bliscy. Już niedługo 1 listopada udamy się na swoje rodzinne groby. Właśnie, SWOJE, a nie cudze, przypadkowe. Czasem w tym celu będziemy przemierzać znaczne odległości, żeby oddać hołd, modlić się za tych, których kochaliśmy. To ma dla nas ogromne znaczenie. Ja nie mam ochoty komukolwiek takich rzeczy tłumaczyć. Jeżeli do tej pory nie zrozumiał, to szkoda mojego czasu i wysiłku. Skoro jego to przerasta, to niech nie rozumie dalej.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska