Wszystko wskazuje na to, że sankcje wobec Federacji Rosyjskiej zostaną utrzymane. Tak przynajmniej deklaruje kanclerz Niemiec.

Angela Merkel oraz prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zgodnie stwierdzili, że sytuacja na wschodniej Ukrainie w dalszym ciągu jest bardzo napięta, a Rosja nie dotrzymała warunków porozumień z Mińska czyli nie doszło do pełnego zawieszenia broni na wschodniej Ukrainie. 

"Uważamy, że w interesie wszystkich byłaby realizacja Mińska, co stworzyłoby warunki do zniesienia sankcji" - podkreśliła Angela Merkel. 

Z taką oceną kanclerz Niemiec w zupełności zgodził się Petro Poroszenko, mówiąc że mimo upływającego czasu wciąż występuje problem bezpieczeństwa w Donbasie. Dodał, że w tym rejonie regularnie dochodzi do ostrzału, są też ofiary wśród ludności cywilnej. Wg Poroszenki tylko w styczniu doszło do ponad tysiąca takich incydentów. Prezydent Ukrainy nie ma wątpliwości, że winna tej sytuacji jest Rosja. 

Pod koniec zeszłego roku unijne restrykcje względem Moskwy zostały przedłużone o dodatkowe sześć miesięcy. 

emde/fakty.interia.pl