Porządek z imigrantami? Dobry pomysł. Szkoda tylko, że Angela Merkel postanowiła nie uregulować problem z imigrantami ze wschodu, ale uderzyć w tych z Unii Europejskiej.
Włosi, Rumuni, Bułgarzy, a także Polacy - czy przygotowują zamachy terrorystyczne? Czy atakują niemieckie kobiety? Nie. A jednak to właśnie ich dotkną nowe przepisy odbierające prawo do zasiłków socjalnych. Czemu właśnie ich? Dla Merkel jest to najbardziej opłacalna droga.
Imigranci z Bliskiego Wschodu nie będą mieli takich problemów, jako że rząd niemiecki liczy na to, że uda się ich wykorzystać jako tanią siłę roboczą i będą wykonywać prace, których Europejczycy nie wykonują tak chętnie. Tymczasem Polacy czy Bułgarzy dostaną wilczy bilet od niemieckiego rządu.
Są i tacy, którzy nie widzą w tym nic złego. Serwis Natemat.pl opisując pomysł kanclerz Merkel, ujął sprawę właściwie jednoznacznie - dobrze tak leniwym Polakom, którzy jadą na zachód tylko po zasiłek!
Jak pisze serwis:
"Z najnowszych danych opracowanych przez Bundesagentur für Arbeit na podstawie informacji z czerwca wynika, że w Niemczech żyło prawie pół miliona obywateli innych państw UE, którzy utrzymywali się ze świadczeń socjalnych. To ponad 10 proc. wszystkich "unijnych imigrantów" w Niemczech. Większość to Polacy. Dzięki systemowi pomocy społecznej utrzymuje się ich aż 92 tys."
Czy rzeczywiście aż tylu Polaków wykorzystuje państwo niemieckie? Trudno nie odnieść wrażenia, że uderzenie w europejskich imigrantów jest po prostu łatwiejsze dla niemieckiej kanclerz niż poradzenie sobie z prawdziwym problemem przybyszów bliskowschodnich. Ale cóż, jakoś o głosy wyborców walczyć trzeba.
daug
