W czasie posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, przedstawiciel resortu edukacji na pytania posłów o statystyki rodziców rezygnujących z edukacji seksualnej swoich dzieci wyznał: "A co to za zbuntowani rodzice, którzy nie chcą, żeby ich dzieci uczęszczały na takie zajęcia?". Statystyk nie podał, bo MEN ich nie posiada.
W roku szkolnym 2008/2009 zajęcia były nieobowiązkowe i uczęszczało na nie, według raportu, 37,7 proc. licealistów i 65,4 proc. gimnazjalistów. Od 1 września 2009 zajęcia z przedmiotu są obowiązkowe, o ile rodzice nie złożą pisemnej rezygnacji z udziału w nich swoich potomków. Brak danych dotyczących skali rezygnacji rodziców po wprowadzeniu obowiązkowego wychowania seksualnego rzecznik MEN Grzegorz Żurawski tłumaczy złą organizacją. Według Żurawskiego to dyrektorzy szkół oraz nauczyciele są odpowiedzialni za zorganizowanie zajęć oraz informowanie rodziców o możliwości złożenia rezygnacji.
Według posła PiS Artura Górskiego to wszystko oznacza, że ministerstwo z góry uznaje za incydenty przypadki rezygnacji ze szkolnego wychowania seksualnego.
Sejmowa komisja przyjęła w końcu raport dotyczący uczestnictwa uczniów w zajęciach edukacji seksualnej.
MiWi/Naszdziennik.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

