Podsumowując wizytę patriarchy Cyryla I w Polsce warto uwzględnić perspektywę nadprzyrodzoną i pokornie uznać, że nad wydarzeniem tym pieczę sprawuje Opatrzność, niezależnie od kontrowersji, jakie w związku z nim się pojawiły.

Watykan i Rosyjska Cerkiew Prawosławna mówią na płaszczyźnie cywilizacyjnej jednym głosem. Chodzi tu o stanowisko w sporach m.in. wokół aborcji, in vitro czy związków jednopłciowych.


Należy jednak pamiętać, że patriarcha Cyryl jako głowa rosyjskiego prawosławia liczy się bardzo z władzą polityczną. Rzutuje na to prawdopodobnie również przeszłość. W okresie komunizmu Cerkiew miała olbrzymią liczbę męczenników, ale i kolaborantów, zwłaszcza jeśli chodzi o jej wyższą hierarchię.

 

Nie da się więc uciec od politycznego wymiaru tej wizyty. Można się chociażby zastanawiać dlaczego patriarcha Cyryl był w Polsce podejmowany bardziej uroczyście niż goszczący u nas kilka lat temu patriarcha Bartłomiej, który jako biskup Konstantynopola ma mocniejszą pozycję w światowym prawosławiu.


Wizyta patriarchy Cyryla pokazała, że stosunki polsko-rosyjskie mają wymiar nie tylko polityczny, ale i religijny – są splecione z dialogiem międzywyznaniowym. Metropolita moskiewski hołduje koncepcji Rosyjskiego Świata, w ramach której prawosławie jest dominującym wyznaniem na obszarze krajów, które obejmują wszystkie dawne ziemie ruskie. To nie tylko Rosja, ale i Białoruś czy Ukraina, gdzie wybuchają konflikty z Patriarchatem Kijowskim czy grekokatolikami - uważa Memches.

 

Not. Jarosław Wróblewski