- I tak pół żartem, parafrazując stare hasło rewizjonistów, mógłbym zawołać: pisizm tak, wypaczenia nie. Jest parę rzeczy, z którymi w PiS-ie przedsmoleńskim się zgadzam – oznajmia Meller. I dodaje, że podobała mu się w starym PiS: „Potrzeba silnego państwa, znaczenie bezpieczeństwa obywateli, rola tradycji i dziedzictwa narodowego, walka z korupcją”.
Pytany o to, czy spór dzielący Polaków da się przełamać odpowiada, że coraz częściej sądzi, że jedynym lekarstwem jest wygrana PiS. - Jedynym wyjściem, coraz częściej tak myślę, jest to, żeby PiS doszedł do władzy, niech realizuje swój program, wsadzi paru platformersów do więzień – podkreśla. - Trzeba spuścić trochę tego ciśnienia z debaty publicznej. A do tego mam wrażenie, że przynajmniej z kilkoma problemami uporać się może tylko PiS. Tak jest z bandyterką stadionową – podkreśla.
A na koniec wyznaje, że zazdrości ludziom wierzącym. -Zazdroszczę ludziom wierzącym. Tej obietnicy, tej wiary. Ja jednak nie jestem w stanie uwierzyć. Przynajmniej na razie, bo może za pięć czy piętnaście lat, albo chwilę przed śmiercią to się zmieni. A życie ze śmiercią w tle, bez wiary, jest jednak ciężkim absurdem. Wspaniałym, cudownym, olśniewającym, ale jednak absurdem – dodaje.
Całość wywiadu już w jutrzejszym numerze tygodnika „Do Rzeczy”.
TPT
