Jak pan przyjął dymisję Bogdana Klicha szefa MON?

 

- Powiem krotko - ona powinna być natychmiast po katastrofie, razem z dymisją Tomasza Arabskiego. Niestety premier nadal usilnie go broni.

 

Jak ocenia pan raport Komisji Millera, dowiedział się pan czegoś nowego?

 

- Niczego nowego się nie dowiedziałem. Nie ma w nim nic odkrywczego. Potwierdza tezę o winie polskich pilotów i konferencja premiera też to potwierdziła, gdy mówił, że nie chce dokładać dodatkowego bólu, bo winni zostali wskazani w treści raportu. W domyśle chodziło o załogę samolotu. Lot prezydenta zakwalifikowano jako lot cywilny, a nie wojskowy. Choć był w zasadzie wojskowym. Ważne było to, że za przyczynę nieszczęścia uznano to, że lotnisko nie zostało zamknięte. Smutne jest to, że z dobrych polskich pilotów zrobiono nie całkiem rozgarniętych chłoptasiów. Jak to jest, że raport komisji Millera podpisano 25 lipca, a premier czytał go już miesiąc temu? To chyba znaczy, że były naciski na Komisję Millera.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski