Fronda.pl: Ostatnio mówi się o powołaniu nowego zespołu Jerzego Millera, który tym razem miałby zająć się "zwalczaniem kłamstw nt. katastrofy smoleńskiej". Jak odbiera Pan te doniesienia?
Andrzej Melak (przewodniczący Komitetu Katyńskiego): Co tu mówić? Szczyt hipokryzji i bezczelności! Ludzie, którzy kłamali do tej pory, mają te kłamstwa potwierdzać we współpracy z innymi osobami i robić show na narodowej polskiej tragedii. Rodziny ofiar z wielkim niesmakiem, zażenowaniem i zdziwieniem przyjmują te najwyższych lotów bezczelności ze strony rządu. Człowiek, który odpowiadał za przygotowanie wizyty, bo nadzorował BOR, jest sędzią powtórnie w tej samej sprawie, chociaż już wcześniej wszystko zepsuł. Pozwolił, by wrak tupolewa został w Rosji, a teraz ma się tym powtórnie zająć! Polski naród na to patrzy i nie grzmi, znosząc wszystkie obelgi.
Ostatnio mówi się również o powstaniu komiksu nt. katastrofy smoleńskiej wg raportu komisji Millera. Czy to dobry pomysł?
To jeden ze sposobów wyśmiania tego, co się stało. Coś, co w ogóle nie mieści się w głowie, kolejny przejaw absolutnego barbarzyństwa. Bo jak to inaczej nazwać?
Chodzi Panu o samą formę komiksową?
Tak.
Ale podobnie zrobili Amerykanie po atakach z 11 września 2001 r...
Nie wszystko, co przychodzi z Zachodu powinno być automatycznie przyjmowane u nas. Są pewne różnice i powinno się mieć pewien umiar i wstrzemięźliwość w podejmowaniu tego typu decyzji.
Mówi się, że taka forma dociera do młodych. Nie przekonuje to Pana?
Owszem, można przedstawiać pewne wydarzenia historyczne w formie komiksowej, bo mogą trafić do młodzieży. Na razie jest to jednak zbyt świeża sprawa, żeby w taki sposób ją trywializować. To niepoważne.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Majewski
