Gibson promuje w swój nowy film "Furia". Przy tej okazji zdecydował się na długą rozmowę z nimieckim dziennikiem. "Trudno było nie odnieść wrażenia, że Gibson postrzega dziennikarzy przede wszystkim jako swoich wrogów. Przez prawie pół godziny unika kontaktu wzrokowego, sprawia wrażenie poirytowanego, bezustannie miażdży cytrynę w swojej herbacie" – opisują swoje spotkanie z gwiazdorem dziennikarze "Suddeutsche Zeitung".
Skąd takie zachowanie reżysera i aktora? Po jego pijackich ekscesach, którym towarzyszyły antysemickie hasła, media rozpętały burzę. Niedługo potem wyszło na jaw, że przez lata głośno deklarujący swoją katolicką wiarę Gibson się rozwodzi. To zaszokowało jego sympatyków i dało przeciwnikom i wrogom pretekst do oskarżeń o hipokryzję i przyniosło im ledwo skrywaną satysfakcję. Przede wszystkim zaś Gibson znowu stał się negatywnym bohaterem plotkarskich mediów.
I to jest zrozumiałe biorąc pod uwagę jego popularność. Gibson się jednak obraził. Swoją sytuację z tamtego czasu porównuje do obecnej reakcji na ekscesy słynnego amerykańskiego golfisty Tigera Woodsa. Jest on upokarzany na wszystkich możliwych kanałach informacyjnych, a wiadomości na temat jego życia są ważniejsze nawet od doniesień z Afganistanu – tłumaczył niemieckim dziennikarzom. Tiger Woods, podobnie jak Gibson został przyłapany na zdradzie małżeńskiej, mimo że miał opinię człowieka zasad.
Dla samego Gibsona incydent z jego zatrzymaniem był banalny. - To był dzień, w którym Izrael wkroczył do Libanu (w rzeczywistości było to sześć dni później – przyp. red.) i pod wpływem tych wydarzeń w moim pijanym mózgu zrodziły się te idiotyczne komentarze - wyjaśnia. - Kiedy następnego dnia czytałem o tym w prasie, pomyślałem: Oh fuck, strasznie mi przykro. I od tego czasu ciągle za to przepraszam. Wielokrotnie. W amerykańskiej telewizji. Jak długo jeszcze mam przepraszać? - pyta podirytowany.
Aktor kiedyś cierpiał na depresję. Nie ukrywa, że jako reżyser celowo nieraz konfrontuje się ze swoimi lękami. - Dlaczego dzieci chętniej słuchają historii o potworach i trollach, niż o wróżkach i kwiatuszkach? Ponieważ właśnie w ten sposób oswajają swoje lęki. Podobnie dzieje się w przypadku wielu filmów. Również ja noszę w sobie moje obawy i czasem zdarza mi się z nimi walczyć. Taką formą konfrontacji z moimi największymi lękami był film "Apocalypto" – tłumaczy.
mm/Onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

