Serwis "Ninemsn" podaje, że Gibson przyleciał do biskupów zgromadzonych w St. Louis, ponieważ chciał się czegoś dowiedzieć na temat maronickiej tradycji sprawowania Eucharystii po aramejsku. Chociaż według serwisu biskupi zostali uprzedzeni o wizycie reżysera, to w medialnych komentarzach nie kryli zaskoczenia. - Byłem więcej niż zaskoczony, byłem zdumiony - mówi biskup Robert Shakeen z Maronickiego Kościoła w St. Louis.
W czasie swojego pobytu w St. Louis Mel Gibson zabrał biskupów na kolację do włoskiej restauracji. Spotkanie wywołało liczne komentarze w kontekście niedawnej informacji o tym, że reżyser rozwodzi się z żoną po 28 latach małżeństwa i odchodzi do 39-letniej rosyjskiej piosenkarki.
- Nie sądzę, aby Jezus miał problemy z siadaniem z ludźmi do stołu. Nie mogłem też odmówić spotkania komuś, kto się do mnie zwraca. Gibson nie wspominał o życiu osobistym, prosił tylko o modlitwę za siebie i mówił, że czeka go "trudny okres w życiu" - opowiada biskup Shakeen.
MM/Ninemsn
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »


