Arcybiskup zaznaczał, że krzyż nie może być podporządkowany nawet najszlachetniejszym celom. – Chrześcijanie nie są bowiem bractwem pomnikowym, lecz wyznawcami Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Cel nie uświęca środków. Traktowanie krzyża jako środka do realizacji choćby najbardziej słusznych planów niesie niepokój, bo świadczy, że ktoś wyżej stawia swoje osobiste emocje niż prawdę o cierpieniu Chrystusa ukrzyżowanego - powiedział metropolita.
Arcybiskup uznał także, że opinia iż obecność krzyża na Krakowskim Przedmieściu będzie sukcesem katolików jest pogańska. – To jest pogańskie podejście. Schodzący z Golgoty, gdzie ukrzyżowano Jezusa nie mieli poczucia sukcesu. Męka Chrystusa nie była wyrazem sukcesu. Podobne określenia są wyrazem odległego od chrześcijaństwa stylu wartości, nie mają nic wspólnego z katolicyzmem – podkreślił arcybiskup.
- Dramatu Golgoty nie można przeżywać w kategoriach sukcesu, bo to było cierpienie Chrystusa wyrażające jego miłość ku człowiekowi. Dostrzegajmy, szanujmy tę miłość. Nie pozwólmy jej przesłonić ani podporządkować żadnym innym intencjom choćby najpiękniejszym. Nie upartyjniamy krzyża, nie odzierajmy z nadprzyrodzoności tego, co święte, w imię chorych wizji politycznych – wzywał abp Życiński.
TPT/wiara.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

