Mec. Rogalski z maniakalną zaciekłością atakował w programie "Kropka nad i" teorie o zamachu w Smoleńsku. Nazwał owe teorie "fantasmagoriami" i powiedział, że "działalność zespołu Antoniego Macierewicza jest szkodliwa dla śledztwa". Usprawiedliwiał też siebie mówiąc: "Nie byłem w stanie żyć w pewnej schizofrenii, więc od pewnego czasu milczałem. Moja wina polegała właśnie na tym, że milczałem".
Dopytywany przez Monikę Olejnik o jego wcześniejsze wypowiedzi na temat, np. sztucznej mgły, teorii o helu oraz pewnych zdań dotyczących możliwości zamachu, Rogalski natychmiast odpowiedział: - Nigdy nie było jakiejkolwiek mojej kategorycznej wypowiedzi, że był zamach". Od razu jednak dodał, że owe wszelkie teorie o sztucznej mgle i helu, czy możliwości zamachu zostały mu przedstawione przez ekspertów zespołu Macierewicza, ale "chce zakończyć wątek" swoich słów. - Biję się w pierś, przepraszam - powiedział Rogalski. Dodał, że słowa o zamachu padły w momencie, gdy toczyło się śledztwo, a on, dopytywany o sprawę, odrzekł, że istnieje możliwość, że do zamachu mogło dojść.
I jak tu nie popaść w schizofrenię po wysłuchaniu Pana Rogalskiego. Raz mówi, że nigdy nie powiedział o zamachu, drugi raz, że odrzekł kiedyś za namową ekspertów Macierewicza, że mogło dojść do zamachu. Panie Rogalski, oszczędź Polsce tych swoich fantasmagorii i daj żyć w Prawdzie na którą Polacy po prostu zasługują.
sm/Wp.pl/TVN24
