22 letnia kobieta dźgnęła nożem swoją 1,5 roczną córeczkę. Wcześniej była sprawa Magdy z Sosnowca i chłopca z Cieszyna. Skąd bierze się agresja skierowana do dzieci ze strony najbliższych?

 

Przyczyn jest wiele i każdy z przypadków wiąże się z innym podłożem. Aktualne badania na tzw. wiktymologią rozwojową –  to taka dziedzina, która zajmuje się narażeniem na niebezpieczeństwo, na stanie się ofiara przestępstwa ludzi w różnym wieku –  wskazują, że dzieci w wieku od 0 do 2 lat najczęściej padają ofiarami ze strony opiekunów lub rodziców. Czyli jeśli mamy taki przypadek, że dziecko zostało znalezione martwe to prawdopodobnie, graniczącą z pewnością, możemy przyjąć, że zrobił to opiekun lub rodzic. Wynika to z tego, że dziecko jest bezradne w tym wieku i zdane jest na łaskę i niełaskę osoby, która się nim opiekuje. Przyczyn zabójstw dzieci czy ciężkiego uszkodzenia ciała jest kilka, przede wszystkim, bardzo często mówimy tu o dzieciobójstwie. To jest przypadek, kiedy kobieta zabija swoje dziecko w czasie porodu lub pod wpływem jego przebiegu, czyli jeszcze w połogu. W terminologii psychiatrycznej mówi się, że jest w stanie rozchwiania emocjonalnego, czyli tzw. wstrząsu poporodowego. Takich przypadków ujawnianych rocznie jest od około 20 do 25. W tej liczbie mieszczą się zarówno usiłowania jak i dokonania. Jeśli chodzi o dzieciobójstwo – to przestępstwo najczęściej dokonuje kobieta, w przedziale wiekowym pomiędzy 15 a zdarza się, że i 40 lat, najczęściej pomiędzy 15 a 20 lat najwyżej 25 lat, która rodzi dziecko często po kryjomu, w tajemnicy przed rodziną albo przed ojcem dziecka. Taka kobieta nie ma wsparcia ze strony rodziny. Nierzadko dochodzą do tego zaburzenia psychiczne matki. Wcześniej stwierdzona depresja lub inne zaburzenia psychiatryczne, zaburzenia emocji. (Badania prowadzone przez prof. Jana Stanika z Uniwersytetu Śląskiego wykazały na przykład, że u około 50% dzieciobójczyń stwierdzono co najmniej ograniczona poczytalność). Czas porodu i to co po nim następuje jest traktowany w psychologii jako swoisty kryzys psychologiczny. Może wtedy wystąpić gotowość do zachowań bardzo gwałtownych, rezygnacyjnych. Często u kobiet w takiej sytuacji zauważalne jest poczucie beznadziejności, osaczenia, poczucia, że jest to sytuacja bez wyjścia. Powoduje to, że takie kobiety nie widząc innego wyjścia z sytuacji decydują się na środek ostateczny, jedyny dla nich, czyli pozbycie się dziecka. To jest jeden ze scenariuszy, któremu towarzyszy zwykle tło psycho-patologiczne. Niekiedy mogą temu towarzyszyć zaburzenia psychiatryczne. Najczęściej jest to głęboki kryzys psychologiczny, który jest przejściowy i te matki zwykle nie są skłonne żeby powielać aż tak ekstremalne zachowania. Może być też tak, że do zabójstwa dziecka, nie do dzieciobójstwa, bo prawo to wyraźnie różnicuje – czyli jest to już co najmniej niemowlę, tak jak sześciomiesięczna Madzia z Sosnowca, może dojść z kolei w wyniku zaburzeń psychicznych matki, szczególnie z zaburzeń osobowości albo też z zaburzeń psychiatrycznych. Psychiatrzy stwierdzają dość zgodnie, że depresja, niekoniecznie depresja poporodowa, która może trwać do kilku tygodni czy kilku miesięcy jeszcze po porodzie, ale depresja, która była wcześniej u matki, nie leczona do tej pory, może się manifestować agresją wobec dziecka i najbliższych, zachowaniach rezygnacyjnych, w myślach samobójczych, w izolowaniu się od ludzi. Może dojść incydentalnie, przy niekorzystnym splocie okoliczności, do zabójstwa dziecka, zwłaszcza, jeżeli matka nie radzi sobie z emocjami, wyżywa się na dziecku.

 

Czy ludzie nie widzą innego wyjścia z sytuacji jak zabicie dziecka?

 

To zależy od sytuacji i osobowości. Jeśli przyjmiemy taki scenariusz, że zabójstwa dokonuje osoba z zaburzeniami psychiatrycznymi, na przykład działająca w psychozie, czyli ma ona zniesioną zdolność do oceny swojego postępowania, to jest to osoba chora i nie rozróżnia ona swojego czynu. Krótko mówiąc: nie odpowiada za siebie. Występuje u niej zniesiony element samokontroli, w związku z tym nie będzie karnie odpowiadać. Taka osoba wymaga leczenia, opieki. Inna będzie sytuacja, gdy taka osoba nie jest w psychozie, w aktywnej chorobie psychicznej w czasie dokonywania czynu, tylko przejawia zaburzenia osobowości wynikające z nadużywania alkoholu albo innych substancji albo zaburzenia osobowości wynikające z tego, że doznawała przemocy w dzieciństwie albo w wyniku innych przeżyć, wtedy jej czyn będzie inaczej klasyfikowany. Będzie uznawana za osobę, która mogła kierować swoim postępowaniem. Skoro tego nie zrobiła to odpowiada karnie na ogólnych zasadach. Zdarzają się też takie sytuacje, że w zabójstwie uczestniczy, choćby biernie partner albo drugi z rodziców. Takie przypadki są też znane. Przypadek z Łodzi. Dzieci po urodzeniu wkładane były do beczek po uprzednim uduszeniu. I zwykle występuje tutaj ciekawa relacja. Jeden z partnerów jest bardziej uległy względem drugiego. Zwykle tą uległą stroną jest kobieta. Choć nie ma tu typowego rysu, ale analiza przypadków, którą znam pokazuje, że ten główny agresor jest bezkarny z tego powodu, że druga strona – ojciec lub matka, była totalnie bierna. W jednej z sytuacji chłopiec, z tego co pamiętam, ośmioletni został zakatowany przez matkę a ojciec biernie się temu przyglądał. Tłumaczył się przed sądem, że uważał, że to była kara cielesna, że chłopcu się należało. Jakby nie było są to dysfunkcje rodziny. Taka rodzina jest niewydolna wychowawczo i psychicznie. Bardzo rzadkie są przypadki zabójstw dzieci, jeśli chodzi o motywy seksualne. Zwykle, jeśli dochodzi to tego typu zabójstw kobiety stanowią marginalną cześć uczestników tego typu działań. Sprawcami najczęściej są mężczyźni z różnymi zaburzeniami w sferze psycho – seksualnej, które są ewidentnie widoczne już w podstawowym badaniu psychiatryczno – psychologicznym i seksuologicznym. Tego typu przypadków w Polsce jest ujawnianych przez policję zaledwie kilka. Wiemy natomiast, że zjawisko pedofilii jest bardzo rozpowszechnione.

 

Z Katarzyny W. zrobiono prawie celebrytkę. W mediach podawane były o niej informacje. Przez pewien okres czasu zmieniała się jak kameleon. Nowe fryzury, ubrania. Czy takie przedstawianie jej osoby przez media nie mogło spowodować tego, że przyszli sprawcy zabójstw mogli poczuć się bezkarni? Mogło to tak być przez nich odbierane?

 

Czy mogli czuć się bezkarnie, to bym nie ryzykował takiego stwierdzenia. Natomiast na pewno niepokojącym i takim chorym zjawiskiem jest umedialnienie tej sytuacji. Robienie na siłę z niej celebrytki. Trzeba by się było realnie zastanowić czy wynikało to, że ona pchała się na ekran, czyli jak to się mówi: miała parcie na szkło, czy też dziennikarze szukając sensacji, wręcz gonili za nią i to powodowało zmianę jej wyglądu, bo się maskowała. Bo jeśli było tak, że ona unikała kontaktu stąd wynikała zmiana jej wyglądu, to jeszcze dałoby się obronić, że była to taka typowa reakcja, adekwatna do sytuacji, że ona nie wytrzymała presji ze strony dziennikarzy. Podejmowała po prostu różne ucieczkowe manewry. Ale jeśli było tak, że ona aktywnie brała udział w tym medialnym show, jeśli było tak, a ja tego nie wiem zupełnie, że ona zmieniała swój wygląd, żeby przypodobać się mediom, żeby błysnąć, to świadczy o poważnych zaburzeniach osobowości u tej osoby. Co najmniej o zaburzeniach osobowości. W takiej sytuacji zdecydowanie mamy do czynienia rozwiniętym egocentryzmem, egoizmem i nastawieniem przedmiotowym do śmierci dziecka. To rokuje bardzo niekorzystnie zarówno na terapię tej pani jak i jej przyszłe zachowania. Oczywiście musimy także uwzględnić ewentualny wpływ rodziny na zachowanie sprawcy, np. jej męża.

 

Czy jest jakaś szansa żeby tego typu historie się nie powtarzały? Żeby nie dochodziło do zabójstw dzieci? W jakiś sposób można zapobiegać tym przestępstwom?

 

Należy zadać pytanie, na jakim poziomie można zapobiegać? Co tu można zrobić? Psychoedukacji na pewno. Na pewno jakiś system kontroli ze strony OPS-u, kurateli sądowej, ze strony policji, sąsiadów. Często takie pytania padają, wtedy odpowiadam, że zapobiegać może każdy, ktoś widzi, że dziecko jest bite, czy rodzice zachowują się dziwnie wobec dziecka. Powinni reagować, interweniować. Bardzo często jest tak, że ludzi udają, że nie słyszą, nie widzą a dopiero jak coś się dzieje, wszyscy podnoszą alarm: „ja słyszałem, ja widziałem”. Na takim poziomie indywidualnym nie widzę sposobu żeby czemuś takiemu przeciwdziałać. Bo co moglibyśmy zrobić? Postawić anioła stróża przy każdej z takich matek? To jest niemożliwe, nierealne do wykonania. Na pewno dużą rolą sytemu kontroli społecznej jest żeby osoby, które są zatrudnione w szpitalach, na przykład pediatra, który konsultuje dziecko – a są to obowiązkowe konsultacje w szpitalu – zwracał uwagę na to jaki jest stan dziecka, jaki jest stan matki. I jeżeli widzi, że matka zachowuje się dziwnie i irracjonalnie lub może być w depresji, to ten lekarz powinien podjąć już pierwszą interwencję, doprowadzić do konsultacji psychologicznej, psychiatrycznej. U nas dochodzi do tego w skrajnych przypadkach. Taka matka musiałaby być totalnie rozwalona psychicznie żeby pediatra zwrócił na to uwagę. Lekarze są już jednak coraz częściej szkoleni z podstawowych umiejętności psychologicznych. Więc powinni umieć rozpoznać zagrożenie, tym bardziej, że z matką mają kontakt przez kilka dni. I lekarze pediatrzy i pielęgniarki i później pielęgniarka środowiskowa i lekarz pediatra, który konsultuje dziecko, kiedy matka przychodzi z dzieckiem powinien potrafić wychwytywać sygnały choroby psychicznej albo poważnych zaburzeń. I sygnalizować to dalej. Przekazać informacje do OPS-u, do sądu, do policji. Niestety nie jest to praktykowane. Depresja matki „przerzuca się” na dziecko. Zabójstwo dziecka zwykle spowodowane jest zaburzeniami psychiatrycznymi osób najbliższych, najczęściej matek. Trzeba pamiętać, że matki ponoszą najwięcej kosztów w związku z ciążą, porodem i wychowaniu i opieką nad dzieckiem. Bardzo często zabójczyni przechodzące depresję deklarują, że zabiły swoje dziecko, by nie męczyło się w życiu, żeby nie miało źle. Tak na wszelki wypadek. Często dochodzi też do próby lub samobójstwa rodzica lub opiekuna, który dokonuje zamachu na dziecko.

 

Rozmawiał Andrzej Sitko

 

Dariusz Piotrowicz, były psycholog policyjny, autor książki: „Negocjacje kryzysowe i policyjne. Wybrane zagadnienia psychologiczne i kryminologiczne”, nauczyciel akademicki, kierownik studiów podyplomowych SWPS, biegły sądowy z zakresu psychologii śledczej i współtwórca Zespołu Psychologii Śledczej przy warszawskim oddziale PTP.