Dr Wąsowski w rozmowie z KAI podkreśla, że wobec niepopartych dowodami zarzutów o nieprawidłowe wyceny dóbr kościelnych Komisja Majątkowa jest właściwie bezbronna. Oskarżenia pojawiające się w mediach są powielane i rozpowszechnianie.
Tymczasem, jak tłumaczy Wąsowski, tzw. operaty szacunkowe przeprowadzają licencjonowani i wyłącznie do tego uprawnieni rzeczoznawcy majątkowi, których pracę zweryfikować może jedynie inny rzeczoznawca wyznaczany przez odpowiednie stowarzyszenie. Komisja nie jest w stanie zlecać na własny koszt takich wycen lub ich weryfikacji. Nie ma bowiem na to środków w MSWiA, które "obsługuje" Komisję. Dlatego operaty zleca i opłaca najczęściej wnioskodawca kościelny. I to nie Komisja Majątkowa wycenia wartość nieruchomości czy gruntów, lecz biegli rzeczoznawcy – mówi KAI Wąsowski.
– Zarzuty zaniżania czy zawyżania wycen, kierowane do Komisji Majątkowej, są najłatwiejsze, ze względu na ich niemożność weryfikacji, a przez to gołosłowność – zwraca uwagę prawnik. – Dla przykładu, określonemu przedstawicielowi władzy rządowej lub samorządowej może się wydawać, że operaty gruntów są zaniżone, ale ocenić to może tylko rzeczoznawca majątkowy. Nie można ich opierać jedynie na czyimś przeświadczeniu – tłumaczy Wąsowski.
Dr Wąsowski podkreśla, że wobec medialnych ataków Komisja jest zupełnie bezbronna – nie ma swojego biura prasowego ani rzecznika, który mógłby odpowiadać za kontakty z prasą. – Komisja jest rodzajem sądu arbitrażowego, który ma rozstrzygać sprawy zwrotu nieprawnie zagrabionego przez władze komunistyczne majątku Kościoła katolickiego. Sprawy, dodajmy, opóźnione o jakieś 20 lat – mówi współprzewodniczący Komisji ze strony kościelnej. - Komisja jest powołana tylko do tego i dlatego jest bardzo łatwym celem ataku, nie ma się jak bronić.
AJ/Ekai.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

