„Muszę powiedzieć, że nic i nikt nie jest w stanie wpłynąć, bym odzyskała zaufanie do jakiegokolwiek działania ze strony NPW” – stwierdziła córka śp. Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej.
Wassermann odniosła się do przecieku ws. publikacji „nowych stenogramów w ostatnich dniach.
„Raport powstał na podstawie kopii, która przyjechała przeszło cztery lata temu doPolski nie jest wiele warty. (…) Jeżeli na dzień dzisiejszy mam dziewięć kopii, a komisja pracowała na pierwszych kopiach, to wskazuje, że te badania są niewiarygodne” – mówiła.
Pani mecenas tłumaczyła swoje rozgoryczenie i rozczarowanie prokuraturą.
„ Był taki moment, kiedy liczyliśmy na prokuraturę i niezależne badania, natomiast prokuratura pokazała, że nie jest zdolna do prowadzenia tego postępowania. uczestniczy w bardzo niejasnej grze, która może mieć podłoże polityczne”
Mimo, że Małgorzata Wassermann jest z zawodu prawnikiem, nie jest w stanie zaiwerzyć NPW.
„Bardzo ciężko jest ogarnąć, w co mamy wierzyć, jeśli chodzi o ustalenia. Pan prok. Seremet w 2011 roku wykluczył wybuch - a wtedy nie wykonano żadnego badania na obecność środków wybuchowych!” –mówiła.
Przypomniała także, że prokuratura nie zgłaszała wątpliwości do ekspertyz Instytutu Sehna. Wyraziła swoje niezrozumienie dla pomysłu powołania kolejnych biegłych i ekspertyz.
„To jest ohydna manipulacja. Muszę powiedzieć, że nic i nikt nie jest w stanie wpłynąć, bym odzyskała zaufanie do jakiegokolwiek działania ze strony NPW. Oni powinni swoją pracę przerwać natychmiast. Szkoda pieniędzy podatników na coś, co nie prowadzi do niczego, co będzie miało minimum rzetelności” – stwierdziła Małgorzata Wassermann.
KZ/Wpolityce.pl
