W oficjalnych doniesieniach o wyjaśnianiu okoliczności katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem dominują obecnie informacje, że szef polskiej komisji, minister Jerzy Miller przywiezie z Moskwy stenogramy z nagrań zarejestrowanych przez czarne skrzynki. Jak ocenia to mecenas Rogalski, pełnomocnik rodziny Kaczyńskich i bliskich tragicznie zmarłych parlamentarzystów PiS?

- Jeżeli rzeczywiście strona rosyjska wyda nam stenogramy, to nie będzie materiał kluczowy - przecież papier może przyjąć wszystko. Można na nim napisać wszystko, co się chce napisać – mówi prawnik. Jego zdaniem stenogramy, jakie otrzymamy od Rosjan, miałyby pełną wartość dowodową tylko przy zweryfikowaniu ich z nagraniem oryginalnym.

- Stąd zasadne jest co najmniej czasowe wypożyczenie Polsce rejestratorów. Nie mówię już o ich wydaniu, bo to byłaby idealna sytuacja procesowa – powiedział "Naszemu Dziennikowi" mecenas Rafał Rogalski. Wyraźnie podkreśla, że chodzi o "rzetelne wyjaśnienie sprawy, nie o szukanie sensacji i kozła ofiarnego".

Prawnik chwali współprace z prokuraturą. Powiedział, że wykonuje ona wiele czynności dowodowych w granicach możliwości. - Pamiętać trzeba, że do katastrofy doszło na terenie Rosji i to jest główny obszar ustaleń – podkreśla mecenas Rogalski. Wyraźnie zaznacza też, że na obecnym etapie postępowania należy ograniczyć się do wskazania, że oględziny i zabezpieczenie miejsca zdarzenia pozostawiają nie tyle wiele do życzenia, co nie odpowiadały standardom przy tego typu czynnościach.

- Z niedowierzaniem przyjąłem informacje o znajdowaniu przez postronne osoby na miejscu katastrofy fragmentów ciał ludzkich, części samolotu, dokumentów ofiar. To świadczy o nierzetelności strony rosyjskiej - oczywiście ograniczam się do czynności oględzin i zabezpieczenia terenu. Wszelkie usprawiedliwianie zaniechań, np. błotnistym terenem, jest pozbawione jakiejkolwiek racjonalności – ocenia mecenas Rogalski.

mm/Naszdziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »