73-letnia Krystyna Mazurówna, która od 1968 roku mieszka w Paryżu, jest jedną z najsłynniejszych polskich tancerek. Ostatnio była choreografem w programie „You Can Dance - Po prostu tańcz” w TVN. Teraz zasiada w jury nowego tanecznego show „Got to Dance. „Nie znam kobiety z mojego pokolenia, która by nie zrobiła tego kilka lub nawet kilkanaście razy. Sama tez miałam kilka zabiegów. Co miałyśmy zrobić? Do wyboru była wielodzietna rodzina albo klasztor”- mówiła jurorka tanecznego show w Polsacie w wywiadzie dla dziennik.pl. Można się było spodziewać, że wzorem Marii Czubaczek, która ze swojego aborcyjnego wyznania zrobiła prawdziwą telenowelę, kolejne celebrytki pójdą w jej ślady.


„Zdziwił mnie zacofany i agresywny ton ataków” – mówi Mazurówna i tłumaczy, dlaczego zdecydowała się na tak osobiste wyznanie. „Mam trójkę świetnych dzieci i kocham je ponad wszystko, ale ujrzały światło dzienne wtedy, gdy o tym z pełna świadomością zadecydowałam" - tłumaczy. "Krótko mówiąc, uważam że dzieci powinno się rodzic tylko wtedy, gdy są upragnione, znaczy z wybranym do tego partnerem i w wybranym przez nas czasie, a nigdy nie w wyniku przypadku, mniej lub bardziej nieszczęśliwego"–dodaje. Mazurówna usprawiedliwia również ginekologów, którzy zabijali dzieci w ich prenatalnej fazie rozwoju. "Każdy ginekolog i szpital je wykonywały. To było to na porządku dziennym. We Francji zalegalizowanie aborcji nastąpiło później, niż w Polsce" - przypomina tancerka. Na dodatek według Mazurówny problem aborcji we Francji nie istnieje, bo mają tam darmowe środki antykoncepcyjne. Jest to oczywiście totalna bzdura bo pomimo szerokiego upowszechnienia antykoncepcji, liczba aborcji we Francji rośnie. W 2007 r. zarejestrowano 213,4 tys. przypadków przerywania ciąży, a w 2009 r. dokonano aż 237 tys. aborcji.

 

Pisałem już o zagłuszeniu sumienia przez kobiety, które abortowały swoje dzieci nienarodzone. Nie chcę mi się więc tego po raz kolejny powtarzać. Niestety dziś doświadczamy w Polsce klimatu, który zezwala na chwalenie się tak makabrycznym czynem jakim jest aborcja. Mazurówna wpisuje się po prostu w ponurą narrację, która ma na celu usłyszenie o „autorytetów”, że aborcja niczym złym nie jest. Jednak zdaje się ona nie tylko usprawiedliwiać samą siebie, ale idzie krok dalej. O ile Czubaszek przekonywała, że w PRL-u aborcja była normalnością (co pokazuje kolejną twarz zbrodniczości komunizmu), to Mazurówna dobudowuje do aborcji lewacką ideologię. Chce ona zainicjować manifest podobny do tego, które we Francji zalegalizował zabijanie dzieci nienarodzonych. „Zainicjować manifest, wprawdzie pół wieku później, ale trzeba kiedyś wreszcie pójść z postępem. Żadna z moich znajomych kobiet z tego okresu aborcji nie uniknęła. Oprócz jednej, która jak się później okazało, jest bezpłodna. Unikają mówienia o tym wprost, ze względu na presję zakłamanego, klerykalnego społeczeństwa” mówi Mazurówna, która chyba chce by inne kobiety doświadczyły tego samego co ona. Szkoda, że w imię egoizmu, niektórzy ludzie są w stanie domagać się legalizacji czystego zła jakim jest abortowanie dzieci. Na szczęście Polacy naprawdę, przepraszam za kolokwializm, ale pasuje tutaj, pieprzą taki postęp. Dzięki USG nie da się nikomu wmówić, że aborcja jest jak wyrwanie zęba.

 

Łukasz Adamski