Grzegorz Schetyna był gościem "Kontrwywiadu" RMF FM. Robert Mazurek postawił obecnego szefa Platformy Obywatelskiej przed kilkoma niewygodnymi kwestiami...
Mazurek podziękował najpierw Schetynie za poparcie piątkowego protestu dziennikarzy. Później jednak nie było już tak słodko.
Dziennikarz zapytał szefa PO, dlaczego za rządów Platformy tak on jak i 47 innych dziennikarzy było inwigilowanych przez służby specjalne. Schetyna nie odpowiedział, przekonując tylko, że rzecz jakoby nie jest potwierdzona. A przecież mówił o wszystkim Mariusz Kamiński. Szef PO tłumaczył tylko, że przecież Kamiński mówił tylko, że "były sprawy prowadzone przez służby... nie mówił, z jakich powodów, w jakich sprawach" - ale samego faktu prowadzenia inwigilacji nie odparł.
Dalej - jeszcze gorzej. Mazurek przypomniał Schetynie, że na nagraniach z "Sowy i Przyjaciół" słychać, jak Robert Graś zabiega u Kulczyka o zwolnienie redaktora naczelnego "Faktu". I znowu Schetyna nie mógł zrobić nic innego, jak tylko bagatelizować tę sprawę, mówiąc, że to "jeden przypadek". Gdy Mazurek w odpowiedzi przypomniał mu sprawę wkroczenia do redakcji Wprost, Schetyna bronił się, że to nie Platforma Obywatelska kierowała prokuraturą.
Wreszcie dziennikarz RMF FM przypomniał, jak pod rządami PO zatrzymano dziennikarzy PAP oraz Telewizji Republiki. Schetyna kolejny raz mógł tylko dukać niejasne tłumaczenia.
Mówiąc krótko - Platforma Obywatelska i wolne media w pigułce. Żenada...
ol/rmf24.pl
