Palikot na wieczorze wyborczym ostentacyjnie podziękował Jerzemu Urbanowi. Kto pana zdaniem stoi za Palikotem i jego formacją. Od kogo zależy jego polityczna przyszłość?
- Palikot gra na swoją osobę, jest też w pewnym stopniu nieobliczalny. To, że poparł go Urban i podobno gen. Jaruzelski to okoliczność dla części opinii publicznej dość odrażająca. Myślę, że Palikot będzie szukał w sposób znacznie bardziej twórczy swojego miejsca na scenie politycznej niż wskazują na to jego dzisiejsze wypowiedzi. On zdał sobie sprawę, że jest bardzo przydatny dla Donalda Tuska, który będzie teraz mógł mówić, że ratuje Polskę nie tylko przed PiS, ale też przed tym, co zgotować może Palikot. Będzie motywował wyborców o lewicowych poglądach do głosowania przeciwko Kaczyńskiemu, a tych o umiarkowanie prawicowych poglądach do tego, że tylko on jest gotów powstrzymać Palikota. Jeśli Palikot to zrozumie, to będzie chciał robić też inne rzeczy jak np. próba wejścia do rządu, bo już jego próba bycia zapleczem rządu była bardzo widoczna. To, że odwołał się do Urbana dla mnie jest dość obrzydliwe, natomiast nie raz jeszcze nas zaskoczy swoimi kolejnymi woltami. To jest człowiek, który długo nie trzyma się jednych poglądów. Pytanie jak na to będą reagować jego ludzie w Sejmie i kim w ogóle oni są. Przecież nie muszą być w jego klubie osoby zainteresowane tylko rewolucjami światopoglądowymi. Kto za nim stoi? Możliwe, że jacyś ludzie z kręgu biznesu mu pomagają. Tu jest również dużo improwizacji i PR. Palikot sytuuje się dziś w roli pogromcy establishmentu, chociaż z tym establishmentem trzyma. Jest w nim, choć z wieloma z tego kręgu ma na pieńku.
Przy propozycji Palikota aby usunąć krzyż z sali obrad sejmu, widać nie akceptację jego działań przez posłów PO, a także doradców prezydenta Komorowskiego. Czy PO staje się teraz partią chadecką, bardziej prawicową. Będzie chciała wyprzeć PiS, pokazując, jak dba o wartości chrześcijańskie?
- To właśnie będzie się udawało PO dzięki Palikotowi i sprzyjającemu Platformie części duchowieństwa katolickiego. Jej będzie bardzo na rękę obrona przed jego szaleństwami. To będzie krok do budowania wielkiej partii władzy, mogącej objąć elektorat od Arłukowicza do Gowina i poszerzać go w obie strony, właśnie tym strachem. Dlatego skupianie się na Palikocie nie jest tak ważne, jak patrzenie na ręce rządzącym nie tylko od strony ideologicznej.
Na czym powinno polegać skuteczne działanie PiS w najbliższych 4 latach?
- PiS może zrobić dwie rzeczy: mobilizować swoich potencjalnych wyborców, tych, którzy nie poszli głosować, choć wcześniej poparli Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Po drugie, ta partia musi iść w stronę centrum, aby zdobyć wysoką przewagę, jeśli nie ma zdolności koalicyjnej. Koncepcja prezesa partii czekania na kryzys, w wyniku którego PiS będzie beneficjentem kłopotów Platformy w rządzeniu krajem nie jest dla mnie przekonywująca. Jakaś formuła lewicowa, oparta na przerobionym SLD czy inne ruchy, mogą być dla ludzi bardziej przekonywujące niż PiS.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

