Patricia Blair wraz z mężem Randym usiłują żyć dalej pomimo tragedii. Jednocześnie, chcą zabrać głos w imieniu swoich zmarłych córek. - To były dzieci. To nie ma żadnego sensu kiedy słyszę jak ktoś mówi, „że to nie są żadne dzieci, a płody” – mówi 38-letnia niedoszła matka, która obecnie przebywa w szpitalu Dartmouth Hitchcock Medical Center w Albany. – Musimy za nich mówić. Jeśli tylko będziemy mogli zrobić coś dla tej dwójki, jestem gotowa na wszystko – mówi matka.

Do wypadku doszło w poniedziałkową noc w zeszłym tygodniu, na drodze U.S. Route 7, niecałą milę od domu Blairów. Nie postawiono jeszcze zarzutów w sprawie. Śledztwo trwa. - Policja rozważa czy przyczyną wypadku nie były narkotyki – mówi prokurator Bennington County Erica Marthage.

Prawo stanu Vermont surowo traktuje sprawców śmierci na drodze. Nie dotyczy to jednak nienarodzonych dzieci, które nie mają tam statusu ludzi, lecz "płodów". Bo Vermont jest jednym z najbardziej liberalnych stanów, a dostęp do aborcji jest tam traktowany jako "prawo kobiety".

W 36 amerykańskich stanach istnieje prawo dotyczące dzieci nienarodzonych. Vermont do nich nie należy. Stanowa prokuratura kieruje się więc orzeczeniem stanowego Sądu Najwyższego z 1989 r., z którego wynika, że ludzie nie mogą być karani za śmierć nienarodzonego dziecka podczas wypadku samochodowego. W orzeczeniu sąd posłużył się cytatem z prawa zwyczajowego z XVII wieku, które mówi, że dziecko musi się narodzić by otrzymać ochronę prawną w tego rodzaju przypadkach.

Roszczenie matki zabitych bliźniaków może doprowadzić do rewizji stanowego prawa o aborcji, ale i prawa federalnego, opierającego się na słynnym precedensie Roe vs. Wade z 1973 r., który zalegalizował aborcję. Pod warunkiem, że słynąca z proaborcynych poglądów legislatura Vermontu tym razem uzna, że w wypadku zginęły dzieci, a nie "płody". Jeśli tak się nie stanie, sprawa może trafić na szczebel federalny.

Działacze pro-life liczą, że sprawa dzieci Blairów zrewolucjonizuje stanowe ustawodawstwo dotyczące aborcji. Ale Cheryl Hanna, wykładowca w Szkole Prawnej w Vermont, wątpi czy uda się doprowadzić do zmiany prawa. – Nie będzie to takie proste. Legislatura stanu Vermont słynie ze swoich zdecydowanie proaborcyjnych poglądów – mówi.

Jak wyjaśnia prawniczka, w przypadku braku stanowych regulacji prawnych dotyczących dzieci nienarodzonych, o winie w tego typu tragediach rozpatruje się z punktu widzenia matki. Jeśli zamierzała urodzić, odpowiedzialny za wypadek zostaje oskarżony o spowodowanie śmierci. Jeśli natomiast nie chciała dzieci, sprawca zostaje zobowiązany tylko do wypłaty odszkodowania. - Zatem jeśli zgodzimy się z żelaznym poglądem feministek, dla których aborcja to święte prawo kobiet, okaże się, że trzeba zignorować prawo Patricii Blair, a także zmarłych bliźniaczek, które także były kobietami – podsumowuje.

 

JaLu/Bostonherald.com/Catholicculture.org

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »