- Mam świadomość tego, co zrobiłam. Mam świadomość tego, że zabiłam swoje dzieci, dzieci, które miała ze swoimi dwoma towarzyszami życia, ale to jest za trudne (...). Chciałabym zrozumieć, ale nie potrafię – powtarzała przed ogłoszeniem wyroku w ubiegły czwartek Lesage. Jedynym wyjaśnieniem, jakie spróbowała sformułować, było stwierdzenie, że „była nieszczęśliwa”. - Moje otoczenie i ja sam jesteśmy trochę winni, że nie widzieliśmy jej nieszczęścia – mówił ojciec szóstego zabitego dziecka Luc Margueritte.
Adwokat żądał 16 lat więzienia przeciwko 38-letniej morderczyni. Jeżeli Lesage nie będzie sprawiała kłopotów, może wyjść na wolność po ośmiu lub dziewięciu latach. Kara wynosi więc ok. półtora roku więzienia za dziecko.
Dwoje dzieci zostało uduszonych przy pomocy sznurka a czwórkę pozostałych matka udusiła własnymi rękoma. Każde trafiało następnie do kosza na śmieci. W trakcie procesu morderczyni przyznała, że każde z dzieci urodziło się żywe. Eksperci stwierdzili, że oskarżona nie cierpi na żadną chorobę psychiczną, nie ma żadnej traumy seksualnej czy rodzinnej. Co więcej, jej „inteligencja jest wyższa, niż przeciętna”.
Sprawa wyszła na jaw 19 października 2007 roku. W tym dniu konkubent Lasage zszedł do piwnicy i odkrył horror. Zobaczył pięć plastikowych worków, w których były rozkładające się ciałka noworodków. Zawiadomił policję. Szybko znaleziono szósty worek z ciałem dziecka. Natychmiast zatrzymano Céline Lesage, jej byłego i obecnego konkubenta. Autopsja wykazała, że dzieci urodziły się żywe.
Utrata wartości i sensu życia in-utero i po narodzinach, może tłumaczyć banalizację masowej aborcji we Francji i nagły wzrost dzieciobójstwa. Znamienne, że z okazji Dnia Kobiet francuska minister zdrowia z centroprawicowego rządu, Roselyne Bachelot, poinformowała o podniesieniu stawek dla placówek medycznych wykonujących aborcję. Wynagrodzenie dla szpitali i klinik prywatnych za ten proceder zwiększy się o ponad 60 procent.
MaRo/Fr.novopress.info/Leparisien.fr
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

