Decydująca okazała się opinia biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, którzy uznali, że śmierć dziewczynki nastąpiła w sposób "nagły i gwałtowny". Stąd wniosek śledczych do Sądu Rejonowego w Katowicach o areszt dla Katarzyny W. Śledczy boją się matactw z jej strony. Areszt uzasadnia również wyrok, jaki grozi matce Madzi - dożywocie.

 

Na tym jednak nie koniec. Prokuratura już zapowiada przedłużenie śledztwa w sprawie śmierci dziecka, które miało zakończyć się 24 lipca. Według doniesień medialnych, zarzut może zostać postawiony jeszcze jednej osobie.

 

Zapewne wielu naszych czytelników poczuje się zniesmaczona kolejnymi "tabloidowymi" rewelacjami nt. rodziny Waśniewskich. Tyle, że niewyjaśniona śmierć dziecka nie jest fikcją na zlecenie bulwarówki. Ten dramat wydarzył się naprawdę, a osoby, które powinny być za to odpowiedzialne, nie poniosły żadnych konsekwencji. Zapewne znów podniosą się głosy, że przedstawienie zarzutów Katarzynie W., to kompromitacja Krzysztofa Rutkowskiego, który jedynie znalazł pożywkę medialną w postaci nagrania na którym "skruszona matka" sprzedaje następne kłamstewko. Ale czy bez tego nagrania i presji "dziennikarskich hien" śledczy podjęliby odpowiednie działania, czy raczej dalej traciliby czas na szukanie "zaginionego dziecka"?

 

Wątpliwości budzi również tempo prac prokuratury. Dlaczego zarzuty zostały postawione dopiero teraz, skoro śledczy już kilka miesięcy temu dawali pewne sygnały społeczeństwu podczas konferencji prasowej (pierwszy taki przypadek w Polsce)? Gdy w tekście "Sprawa Madzi. Niebawem dowiemy się prawdy?" (opublikowanym już 15 lutego br.) przedstawiłem czytelnikom pewne wskazówki, jakie otrzymałem od dobrze poinformowanej osoby, wielu czytelników było wręcz oburzonych przedwczesnym "ferowaniem wyroków", które okazały się uzasadnione. Ale dlaczego dopiero teraz? Skoro "wroble ćwierkały" o tym już w dniu pogrzebu dziewczynki? Wydawało się, że przełom w śledztwie będzie miał miejsce w ciągu tygodnia.

 

Sprawa z Sosnowca dobitnie pokazuje chorobę naszego państwa, którego najlepszą wizytówką są właśnie organy ścigania. Organy nieudolne, niezdecydowane i działające powoli... Oczywiście na koszt podatników.

 

Aleksander Majewski