Polityka to nie romantyczny mit oparty na szlachetności i prawdomówności, polityka jest brudna jak woda po starodawnej kąpieli całej rodziny i dlatego znów zamierzam napisać politycznie nie estetycznie. Orban stracił mój szacunek po układzie z Putinem, bo z takimi ludźmi w układy się nie wchodzi z jednego, bardzo oczywistego powodu – szubrawcy nigdy nie dotrzymują warunków umowy. W całości podtrzymuję zarówno swoją krytyczną ocenę, jak i prognozę, że Orban za tę głupotę zapłaci, ale to są problemy Orbana, nie moje i nie nasze.
Z argumentami typu, ale przecież Kaczyński odmówił spotkania w trakcie kampanii, cóż za hipokryzja, nie ma sensu dyskutować, bo smarkaci nie politycy podobne farmazony wypowiadają. Jedynym godnym uwagi spojrzeniem na niespodziewane wydarzenie jest oszacowanie korzyści w wymiarze politycznym, co nie jest łatwe. Ciężko się podjąć analizy bez jakichkolwiek konkretów. Jestem w takim samym położeniu, jak przerażeni redaktorzy TVP, którzy nie wiedzą, co się dzieje, z tym, że ja się niczego nie boję. W zastanych warunkach pozostaje się ratować intelektem, intuicją i wyobrażeniem. Kaczyński to polityk pełną gęba, jednocześnie jest za stary, żeby zmienić swoje przyzwyczajenia. On już nigdy nie polubi i nawet nie zaakceptuje medialnego cyrku zwanego PR. W duszy Kaczyńskiego nie siedzę, mimo wszystko jestem pewien, że On reaguje na tę problematykę mniej więcej tak, jak przeciętny facet na: „I co nic mi nie powiesz? No u fryzjera byłam, mógłbyś chociaż raz zauważyć, że się dla ciebie staram”. O ile w małżeństwie jeszcze można sobie jakoś żonę wychować, to w polityce współczesnej bez medialnego otępienia nic się nie uda. Nie będziesz ty czarował i zwodził, to ciebie zwiodą i elektorat oczarują.
Nie wiem jaki był bezpośredni powód spotkania, ale wiem o czym sam bym chciał z Orbanem porozmawiać. Za temat numer jeden w spotkaniu z Orbanem wybrałabym: „Stary jak Ty to robisz, że jedziesz ostro i naród za Tobą stoi”. I prawdopodobnie identyczny temat wybrał Jarosław Kaczyński, który przemógł odrazę i w końcu zainteresował się osłoną dla swojej ze wszech miar słusznej ofensywy. Jedno drugiemu nie tylko nie przeszkadza, ale w dobie masmediów nie może bez siebie żyć. Trzeba wykosić Trybunał Konstytucyjny, trzeba przeorać media publiczne i jeszcze głębiej wymiar sprawiedliwości i do tych operacji potrzeba znieczulenia. Orban znalazł jakiś patent, którego prawdę mówiąc nie znam, bo nigdy się węgierskiej codzienności nie przyglądałem. Naturalnie wszystkiego przeflancować się nie da i bardzo często proste kalki przynoszą odwrotny skutek, niemniej dałbym wiele, żeby poznać technikę budowania społecznych nastrojów, którą Orban opanował perfekcyjnie. Zobaczymy, czy moje przypuszczenia zawierają bodaj okruchy rzeczywistych rozmów i ustaleń na szczycie Kaczyński Orban. Weryfikacja nie przysporzy większych problemów, jeśli za parę dni zobaczymy zupełnie inna politykę wizerunkową PiS, to wszystko stanie się jasne. Komunikacyjnej korekty trzeba było dokonać wcześniej, ale to się tak dobrze mówi.
W przeciwieństwie do rozkapryszonych publicystów, rozumiem powagę wyzwania i nie dziwię się Kaczyńskiemu, że olał formę, bo treści do przepchnięcia było i jest pod sufit. Co gorsze czas naglił niemiłosiernie. Straty na pewno były, jednak zysków znacznie więcej i teraz powoli można się zająć koordynowaniem formy i treści. Obok tematu numer jeden dla Kaczyńskiego, podejrzewam temat numer jeden dla Orbana i wspólny trzeci temat. Węgierski premier na pewno chciał usłyszeć, jakie będzie stanowisko Polski w sprawie „imigrantów” i to jest jeden problemów, który wymaga ustalenia wspólnej polityki w obszarze stosunków z Brukselą. Tutaj jestem prawie pewien, że Węgry 13 stycznia staną za Polską, a Polska stanie za Węgrami w związku z paranoją niemiecką. Nos mi podpowiada, że jesteśmy świadkami bardzo ważnego i przełomowego spotkania i liczę, że za parę chwil zobaczę potwierdzenie przypuszczeń na własne oczy. Tak się robi dobrą, skuteczną politykę, oby więcej i częściej PiS umiał zaskakiwać podobnymi zagraniami, to szybciej i ciszej pogrzebiemy tę Sodomę z Gomorą, zwaną RP III.
Matka Kurka/kontrowersje.net
