Pamiętaj człowieku rozumny! W przypadku KOD nigdy nie mów o jakimkolwiek szczycie żenady, czy upadku, bo takie zjawiska nie istnieją, ale… Jak nigdy czekam na kolejne zbiegowisko pod szyldem KOD i chociaż może się to wydawać dziwne, a wręcz masochistyczne, mam sporo powodów, by się poświęcić. Po wygłupie z okazji Dnia Walentego praktycznie nie wiemy nic, od strony socjologicznej. Nie znamy kondycji zaplecza: ogłupionych telewizją, esbeków, kapusiów, administracji POPSL oraz artystów piszących do Kiszczaka. Jeśli nie podałem pełnego składu organizacji, najmocniej przepraszam, ale pisząc poważnie, to warto poznać, co się w tym obozie dzieje. Pretekst do ostatniej demonstracji był tak głupi, że nawet większość zagorzałych zwolenników pozostało w domach. Trudno zatem oceniać, co w trawie piszczy. Teraz jest bardzo dobra okazja, aby zweryfikować parę wskaźników. Marsz w obronie Bolka Wałęsy powinien pokazać ile jeszcze towarzysze z KOD są w stanie z siebie wykrzesać, jaka kadra im pozostała na placu boju, no i kto ze znanych i lubianych odważy się pójść pod szyldem: „Bronimy kapusia, który za pieniądze sprzedawał swoich kolegów”. Pytania wcale nie są naiwne, bo zgodnie z moimi przewidywaniami wraz z obnażaniem patologii wywodzącej się z okrągłego stołu, znaczna część beneficjentów porozumienia komuny z „opozycją” zacznie zmieniać front. Proces ten już się rozpoczął, co i rusz pojawiają się deklaracje, że Wałęsy bronić się nie da. Podpisy pod takimi deklaracjami wywołały zdziwienie na niejednej twarzy.
Na całość poszedł nie kto inny, tylko Waldek Kuczyński, trochę słabiej, ale bez oporów autentyczność dokumentów uznał Sławek Sierakowski. Oni rzecz jasna nie zostaną przechrztami i do PiS się nie zapiszą, ale trzeba pamiętać o symbolice i strukturze społecznej. Uznanie faktów nie jest rzeczą typową dla gwiazd RPIII, to wybitnie unikalne zachowanie. Skoro Kuczyński i Sierakowski nie plotą bzdur o „ścieku z IPN”, to co maja zrobić przeciętni Kowalscy, którzy zawsze i wszędzie słuchają „autorytetów”? Symboliczny sygnał idzie z góry i taki alarm natychmiast jest odczytywany przez stado zwane lemingami. Jest prawie pewne, że ci dwaj na marszu KOD się nie pojawią, pytanie ilu z tej półki zachowa się podobnie. Nie trzeba być nazbyt błyskotliwym analitykiem, żeby dostrzec, gdzie tkwi potencjał komediantów z KOD. Z całą pewnością nie oddolny ruch i skład ich wypromował. Z jednej strony sponsoring międzynarodowych potężnych grup wpływu, z drugiej tubylcze tłuste misie, z trzeciej lepsze towarzycho, na wyrost zwane salonem. Właściwie do frekwencji liczy się tylko ta ostatnia grupa, bo Sorosa, czy innej Merkel to się raczej w pochodzie ze sztandarem nie zobaczy. Ilu pupilów, dogorywającego systemu dystrybucji dóbr wszelakich, odnajdzie w sobie tyle determinacji i odwagi, aby wziąć udział w tak kompromitującym przedsięwzięciu?
Jeśli poznamy odpowiedź na to pytanie, będzie dużo łatwiej pokusić się o prognozę na przyszłość. Lech Bolek Wałęsa był mitem stworzonym po to, by odebrać poczucie wartości słynnym 10 milionom ludzi. Nie ma żadnego przypadku w rytualnym powtarzaniu „ja obalyłem komunem”. Słowa te wzmacniane i odpowiednio przerabiane przez właściwe organa, spowodowały, że jeden Bolek zastąpił cały naród. Niestety nie jestem autorem tej diagnozy, autorką jest bardzo dobra w socjologicznym fachu dr Fedyszak-Radziejowska, ale jako skromny magister podpisuję się wszystkimi kończynami. O ile uda się odwrócić ten fałszywy proces, a warunkiem wstępnym są gruzy na micie Wałęsy, to naturalnym porządkiem rzeczy naród odzyska wiarę i zaprzańcy spadną z cokołów. Doskonałym katalizatorem sanacji życia publicznego i narodowego w Polsce może być wykruszające się wsparcie dla KOD, który jako taki jest nieistotnym i przypadkowym bytem, ale ważne czego stał się symbolem.
Przekładając wszystko na zwykły język, bez ozdobników socjologicznych, test sprowadza się do prostej rzeczy. Gdy na spędzie KOD zabraknie połowy „salonu”, który dotąd miał odwagę robić za tłum demonstrantów, to mamy początek końca hucpy sponsorowanej i tym samym ostateczny upadek „porządku” RPIII. Ważna będzie również jakość frekwencji, czyli loże VIP-ów. Czytam, że jakiś aktorzyna, którego ledwie kojarzę z reklam, zapowiedział swój udział w farsie. O takie sygnały nie chodzi, tutaj liczy się coś zupełnie innego. Zobaczymy bankowca Kondrata, czy po ostatnim razie ma dość? Pojawią się wśród obrońców Bolka największe gwiazdy, czy też będą na zwolnieniu lekarskim? Pan mecenas Koń, podskoczy jak wesoły Romek z komedii Barei, czy zostanie w domu z powodu nawału obowiązków. Wiem, że łatwo nie jest, ale przedstawiłem sporo ważnych powodów, aby się przemóc i jednak obejrzeć najbliższy spęd KOD z bliska.
Matka Kurka / kontrowersje.net
