Cały czas mówimy o tym samym, bo trzeba mówić, ale za każdym razem staram się powiedzieć coś nowego albo chociaż na inne wątki zwrócić uwagę. Przedstawię klasyczny mechanizm gnojenia ludzi przez autorytety RPIII i to nie na podstawie teoretycznych rozważań, tylko praktycznych i osobistych doświadczeń. Oczywiście nawet mi przez myśl nie przechodzi, by porównywać się z ludźmi, którym nie jestem godzien butów wypastować, ani nie porównuję czasów, bo te są mimo wszystko zupełnie inne. Niemniej istota mechanizmu jest identyczna i tą samą machiną usiłowano mnie rozwalcować, gdy ujawniłem spory fragment prawdy o biznesach Jerzego O., jaką walcowano Cenckiewicza, Zyzaka i wielu innych.
<<< DLACZEGO JEZUSA NAZYWAMY NAZAREJCZYKIEM? DOWIEDZ SIĘ! >>>
Kolejny cios to inwektywy podważające moralność i intelekt krytyka: frustrat, nieudacznik, podpalacz, faszysta, nazista i pełen nienawiści zawistnik, obecnie „hejter”. Jerzy O. poszedł z rozmachem i umieścił mnie w Auschwitz przy komorach gazowych, porównał do radzieckich bandytów z Katynia, zarzucił sutenerstwo, menelstwo, bezrobocie, nieróbstwo i posyłanie Żony na ulicę. Wstępne wykpienie i późniejsze opluskiwanie w wielu przypadkach przynosi skutek, ale nie są to środki ostateczne. Gdy staje się jasne, że święta krowa PRL-u trafiła na upartego i nielękliwego krytyka, zaczyna się wytaczać następne armaty, a mentalni bolszewicy przechodzą do „dyskusji merytorycznej”. On się nie zna, on nie ma kompetencji, tylko fachowcy mogą jednoznacznie zdecydować kto ma rację. Dziś widzimy tę kolubrynę na żywo, chyba nikt o zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, że dokumenty Bolka to autentyki, bo przemawia za tym dziesiątki twardych dowodów, ale nagle się okazało, że jedynie międzynarodowe konsylium grafologów jest w stanie stwierdzić autentyczność podpisu kapusia. Jerzy O. razem z wychowankami sekty, przez trzy lata krzyczy, że do odczytania na kogo i na jaką kwotę została wystawiona faktura potrzebny jest biegły i audyt profesjonalnej firmy. Wreszcie sięga się po środki ostateczne. Gdy wypływają dokumenty całkowicie przeczące kłamstwom świętych krów, do akcji wkraczają profesorowie i znawcy tematu, którzy mają pogrążyć amatora.
W sądzie te rolę pełnili lekarze, kumpel Jerzego O., który za kilkadziesiąt tysięcy robi „audyty” WOŚP i zasiada w radzie nadzorczej „Złotego Melona” oraz główna księgowa. Z całej plejady gwiazd tylko lekarze mówili do rzeczy, ale bez żadnego związku ze sprawą, czyli finansami, natomiast sam Jerzy O., niczym Wałęsa tłumaczył się taka żenująco, że każdego innego, by to zabiło. Wałęsa wypisuje bzdury na Wykopie, „Jurek” biegał po stole i nie pamiętał, czy jest prezesem „Złotego Melona”. Pomimo totalnej kompromitacji, to ze mnie zrobiono idiotę i napisano setki komedii z moim udziałem, a Jerzy O. nadal uchodzi za „legendę filantropii”. Dzieje się tak, bo zawsze pojawią się kaznodzieje i czarne msze, ale też tak zwani „obiektywni”, którzy łagodzą komunikaty i rozmywają przekaz. No może, coś tam było, jednak milion dzieci, by umarło, gdyby nie święta krowa. Przekładając to na Bolka od razu widzimy rozkraczonych historyków, pierwszy z brzegu to Paczkowski. On w zasadzie mówi, że Wałęsa donosił, ale zaraz dodaje całą laudację, jaki to szlachetny bohater, któremu cały świat się kłania i Polska zawdzięcza wolność.
Bez Wałęsy żylibyśmy w komunizmie, bez Jerzego O. szpitale zamieniłby się w zakłady pogrzebowe. Wspomniałem o sądzie i to środek ostateczny. Każda święta krowa, która została przytłoczona faktami i zdemaskowano jej fałszywy życiorys idzie do sądu. Po co? Jak to po co? Kto jeśli nie „wymiar sprawiedliwości” może wydać wyrok wbrew faktom, logice i temu, co wiadomo do dawna, że święta krowa jest święta, a krytyk to kłamca, przestępca i koniec tematu. Bolek w taki sposób załatwił sobie kwit „pokrzywdzonego”, dzięki czemu mógł gonić po sądach Krzysztofa Wyszkowskiego i szczuć Cenckiewicza. Nie do końca rozumiem jak to się stało, że jesteśmy świadkami cudu nad Wisłą i sprawa Wałęsy stała się w końcu tematem jawnym, w każdym razie po uderzeniu w stół „Bolek” rozszczekały się nożyce. Krzywonos, Celiński, ekipy z Czerskiej i Wiertniczej, cała „śmietana” RPIII, nie wyłączając Jerzego O. Kiedy runie cały ten domek z fałszywych kart? Proszę sobie przypomnieć z dzieciństwa w jakich okolicznościach taka budowała się zapadała? Wystarczy wyjąć jedną kartę z fundamentu albo położyć o jedną za dużo na szczycie. W mojej ocenie oba te warunki właśnie się spełniają, załamuje się fundament kłamstwa, który przeciążyły cegły starych i nowych karier, dokładane bez umiaru.
Matka Kurka/kontrowersje.net
