W liście do lokalnej gazety „Springfield News-Leader” Missouri Pitt napisała, że każdy chrześcijanin, który nie popiera kandydata republikanów do Białego Domu, Mitta Romneya, w rzeczywistości wspiera Baracka Husseina Obamę – "człowieka, który zlikwidował uroczyste obchody z okazji Narodowego Dnia Modlitwy". „Każdy chrześcijanin, który będzie głosował, powinien spędzić dużo czasu na modlitwie, zanim odmówi poparcia człowiekowi o tak wysokich zasadach moralnych, doświadczeniu w biznesie, przeciwnikowi aborcji i wyznawcy chrześcijańskiego poglądu na homoseksualizm, tylko dlatego, że jest mormonem”- mówi pani Pitt.

 


Brad Pitt od lat wpiera środowiska lewicowe. Wraz ze swoją partnerką Angeliną Jolie ( co ciekawe jej ojciec wielki aktor Jon Voight jest zdeklarowanym konserwatystą i zagrał nawet Jana Pawła II) Pitt ogłosił, że nie wezmą ślubu dopóki w USA nie będą legalne „małżeństwa” gejowskie. Niedawno Brad Pitt i George Clooney wystąpili w sztuce opowiadającej o tzw. Propozycji 8, która sprzeciwiała się małżeństwom gejowskim w stanie Kalifornia. Spektakl oparty na tekście Dustina Lance'a Blacka ("Obywatel Milk") wyreżyserował Rob Reiner. Gdy w Nowym Jorku zalegalizowano „małżeństwa” gejowskie, Pitt wezwał inne stany do przyjęcia podobnego rozwiązania. „Dzięki niestrudzonej pracy tak wielu ludzi pewnego dnia ta dyskryminacja się skończy i każdy Amerykanin będzie mógł cieszyć się równym prawem do małżeństwa” – mówił aktor, który dodał, że nie miałby nic przeciwko, gdyby któreś z jego dzieci okazało się homoseksualistą. „Bradjelina” wspierają również w USA kliniki aborcyjne.  Szkoda, że oboje nie biorą przykładu ze swoich rodziców. Jak widać nawet teraz przydałoby się gwiazdorom trochę wychowania.

 

Łukasz Adamski