Bp Deogracias Iñiguez skrytykował łączenie praktyk religijnych z udziałem w loteriach i innych formach hazardu. Filipiński biskup powiedział, że ci wszyscy, którzy modlą się po to, żeby wygrać na loterii, muszą na nowo odkryć prawdziwe znaczenie wiary i modlitwy.
Na pierwszy rzut oka może to wyglądać na oznaki wielkiej wiary, żarliwej modlitwy, wiary we wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny czy szukania znaków Bożej woli w swoim życiu. Jednak te oczywiste znaki pobożności zaczęły przybierać na Filipinach niepokojącego znaczenia. Ludzie zaczynają traktować pobożne praktyki jako klucz do wygrania na loterii.
Jak pisze "Manila Bulletin" coraz więcej uczestników Grand Lotto zaczęło przychodzić do muzeum na wystawę obrazów poświęconą Dziewicy Maryi. U pobliskiego sprzedawcy kupują losy na loterię, a następnie przychodzą modlić się przed obrazami. Niektórzy nawet - w nadziei na "cudowne" wygranie - dotykają kuponami do obrazów.
- Jest odpowiedni sposób wyrażania duchowości i uczuć religijnych – mówi bp Deogracias Iñiguez. - Ale modlenie się, aby wygrać na loterii, jest złe, nawet jeśli wykażemy się wyrozumiałością i dostrzeżemy jakąś kryjącą się za tym duchowość – dodaje.
Duchowny powołuje się na Katechizm Kościoła Katolickiego, który definiuje zabobony jako grzech wynikający z wypaczenia religijnej postawy oraz praktyk.
Hazard stał się poważnym problemem na Filipinach. Katoliccy hierarchowie wyrazili ogólny sprzeciw wobec hazardu, ponieważ ich zdaniem narusza on dobro wspólne i niesie ze sobą moralne i ekonomiczne zagrożenia.
eMBe/CatholicNewsAgency
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

