Zapis spotkania PO w Jachrance pokazuje to aż nadto dobrze. Donald Tusk, cytowany obficie przez tygodnik „Newsweek” gromił tam Jarosława Gowina i jego grupę. - Czy umielibyśmy powiedzieć, co nas łączy oprócz władzy? Skoro nie łączy nas pogląd na in vitro, przemoc w rodzinie, związki partnerskie, finansowanie Kościoła, aborcję? Nie chce mi się już nawet dalej wymieniać… - miał ubolewać premier. A później ostrzegał Gowina przed utratą sensu bycia w PO.

 

I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie pewien szkopuł. Otóż – każdy kto ma pamięć dłuższą niż złota rybka – pamiętać musi, że Donald Tusk i jego partyjni towarzysze wielokrotnie powtarzali, że kwestie światopoglądowe (a te właśnie wymienił premier) nie są i nie mają być istotą PO, że jest tam miejsce i dla katolika i dla ateisty, dla liberała i konserwatysty, o ile podziela wolnościowy stosunek do państwa i wolnorynkowe poglądy gospodarcze. To właśnie te elementy miały być istotą PO. Jak się jednak okazuje teraz istotą ma być... aborcja, związki partnerskie, finansowanie Kościoła i in vitro. I teraz wszyscy w PO muszą mieć w tej sprawie jeden pogląd... Bo jak nie to stracą sens bycia w PO. Sens, którego istotą jest bycie pod butem Tuska.

 

Tomasz P. Terlikowski