- Jeśli ktoś przeczyta Dana Browna i będzie miał pytania, bez wątpienia będzie miał wybór książek i źródeł, które dadzą mu objaśnienia i odpowiedzi – mówi masoński pisarz w "Salt Lake Tribune".
Jednym z takich wydawnictw jest "Masoński mit". Książka ukazała się tydzień przed tym, jak do księgarń wejdzie nowa powieść Browna. Jej autor, Jay Kinney, jest masonem z Kalifornii. Zapewnia, że ukazując historię masonerii starał się przewidzieć, które ze spiskowych teorii tej niebezpiecznej organizacji mogły zainteresować Browna.
"Kod Leonarda Da Vinci" sprzedał się w 80 milionach egzemplarzy i był przez wielu postrzegany jako masońska propaganda, m. in. pozostawił dużą część naiwnych czytelników z przeświadczeniem, że Jezus naprawdę miał dziecko z Marią Magdaleną.
Podobno ukazująca się 15 września książka "The Lost Symbol" (Zaginiony symbol) będzie opowiadała o związkach masonów z mormonami. Nie wiadomo jednak do końca, czy Brown będzie w niej wybielał wolnomularzy, czy też użyje przy ich opisie - tak jak wcześniej wobec Opus Dei i Kościoła - mało subtelnych kłamstw, żeby odmalować ich w ciemnych barwach (choć tu wystarczyłoby po prostu pisać prawdę).
Amerykańskie loże, choć przygotowują się także do ewentualnej krytyki powieści, są raczej zadowolone z faktu jej powstania. Nie często zdarza się taka okazja, by cudzym nakładem tak zwiększyć zainteresowanie własnymi publikacjami. Dan Brown daje im kolejną okazję, by masoneria poszerzyła swoje szeregi.
AJ/Sltrib.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

